Google odetnie szkoły od wyszukiwarki, jeśli te wyłączą AI. Związkowcy i burmistrz Nowego Jorku protestują
Google ogłosiło zmianę, która stawia amerykańskie szkoły przed niewygodnym wyborem. Narzędzia AI w aplikacjach edukacyjnych dla uczniów K-12 (od przedszkola do końca szkoły średniej) mają być domyślnie wyłączone i dopiero administratorzy szkół będą mogli je włączyć. Jak opisuje New York Times, haczyk polega na tym, że szkoły, które całkowicie odrzucą AI, nie dostaną też dostępu do wyszukiwarki Google.
Wiceprezydent Google Chris Phillips powiedział, że uczniowie szkół „nie będą mieli dostępu do wyszukiwania, a zobaczą komunikat od swojej szkoły, że jest on niedostępny”. Wypowiedź cytuje CBS News. Według CNN brak dostępu dotyczy kont uczniowskich. NBC News wylicza, że domyślnie wyłączone mają być m.in. Gemini, Gemini Notebook i Gemini in Classroom.
Google przedstawia to jako oddanie szkołom kontroli. W oświadczeniu przytoczonym przez CBS firma napisała, że uważa, iż szkoły powinny mieć kontrolę nad AI w swoich klasach, a administratorzy – narzędzia do zarządzania własnym podejściem.
„Użyć władzy monopolistycznej”
Krytycy widzą w tym raczej nacisk na szkoły, by korzystały z aplikacji AI Google’a. Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani oskarżył firmę o próbę „użycia swojej władzy monopolistycznej, aby wymusić AI w naszych szkołach publicznych”.
Randi Weingarten, prezydent Amerykańskiego Związku Nauczycieli (AFT), zarzuciła Google’owi stawianie interesów biznesowych ponad edukację. Według niej zamiast współpracować z nauczycielami i rodzicami nad prywatnością oraz bezpieczeństwem i użytecznością narzędzi, firma „wyrzuca dziecko z kąpielą” i całkowicie zamyka dostęp do narzędzi. Weingarten równocześnie wzywa do ograniczeń technologii w szkołach w ramach swojego planu działania.
Spór wpisuje się w szerszy trend. We wrześniu pisaliśmy o rosnącym oporze wobec AI w nowojorskich szkołach, a w sierpniu o tym, że część amerykańskich placówek odchodzi od zakazów chatbotów na rzecz edukowania uczniów. Nowa polityka Google’a komplikuje oba podejścia: szkoła, która chce AI zakazać, musi liczyć się z utratą podstawowego narzędzia, z którego uczniowie korzystają na co dzień.
Nie wiadomo, czy firma zmieni założenia po fali krytyki.
