Cyfrowy test suwerenności. Polska rzuca wyzwanie technologicznym gigantom
Zakupy technologii za miliony złotych przestaną być w Polsce wyłącznie domeną działów IT. Podczas XVI Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie premier Donald Tusk zapowiedział, że państwo zacznie traktować algorytmy i infrastrukturę danych jako element bezpieczeństwa narodowego. To reakcja na rosnące ryzyka geopolityczne i unijny AI Act, który wymusza na stolicach europejskich budowę realnych systemów nadzoru nad sztuczną inteligencją.
Koniec z pasywnością wobec algorytmów
Szef rządu zrywa z narracją o sztucznej inteligencji jako nieuchronnej sile natury, na którą nie mamy wpływu. Zamiast pytać, co AI zrobi z rynkiem pracy, rząd chce sprawdzić, jak państwo może odzyskać sprawczość nad cyfrowymi narzędziami. To przejście od roli biernego konsumenta do gracza, który dyktuje warunki dostawcom. Jak podkreślił premier podczas wystąpienia 2 czerwca 2026 roku, suwerenność technologiczna musi stać się zadaniem strategicznym, a nie tylko branżową ciekawostką.
Bariera pięciu milionów i walka z deficytem
Głównym orężem ma być tzw. test suwerenności. Każda publiczna inwestycja w oprogramowanie przekraczająca 5 mln zł (lub 15 mln zł w przypadku infrastruktury) będzie rygorystycznie sprawdzana pod kątem bezpieczeństwa danych. Tusk zacytował rekomendacje powołanej w lutym Rady Przyszłości, deklarując: „Będziemy testować wszystkie projekty, które byśmy kupowali albo współfinansowali, pod kątem ewentualnego zagrożenia zależności”. Dane finansowe budzą niepokój – polski deficyt w handlu produktami cyfrowymi wystrzelił z 9 mld zł w 2016 roku do prognozowanych 45 mld zł w 2025 roku.
Strategia dywersyfikacji zamiast izolacji
Suwerenność nie oznacza budowy cyfrowego skansenu. Rząd przyznaje, że Polska nie zastąpi własnymi produktami wszystkich rozwiązań z USA czy Chin. Kluczem jest unikanie pułapki vendor lock-in. Podążając śladem Francji i Niemiec, Warszawa zamierza wymuszać konkurencję między dostawcami. Ma to gwarantować odporność systemów państwowych na nagłe awarie infrastruktury czy naciski polityczne ze strony globalnych korporacji.
Miliardy na Laboratoria Sztucznej Inteligencji
Aby państwo mogło kontrolować technologie, potrzebuje kadr. Premier ogłosił przeznaczenie blisko 2 miliardów złotych na projekt ‐Laboratoria Sztucznej Inteligencji‑. Program obejmie około 12 tysięcy szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Plan jest ambitny: sprzęt i jednostki obliczeniowe mają trafić do placówek jeszcze przed końcem lipca 2026 roku. Celem jest ukształtowanie pokolenia, które rozumie mechanizmy działania algorytmów, zamiast bezkrytycznie ulegać ich dyktatowi.
Rada Przyszłości wyznacza kurs
Nowa polityka to efekt prac ekspertów, którzy uznali niezależność technologiczną za fundament współczesnej państwowości. W dobie cyberwojen zdolność do kontrolowania własnego cyfrowego DNA przestaje być luksusem. Polska wysyła do Doliny Krzemowej jasny sygnał: dostęp do publicznych pieniędzy będzie od teraz obwarowany twardymi warunkami dotyczącymi kontroli nad danymi i systemami.
