Koniec z kablami rozruchowymi. Testujemy nową generację przenośnych urządzeń wspomagających start
Czasy, w których rozładowany akumulator oznaczał nerwowe pukanie do drzwi sąsiada lub kosztowne holowanie, bezpowrotnie mijają. Ewolucja ogniw litowo-jonowych, którą obserwujemy w smartfonach i laptopach, dotarła do garaży w formie kompaktowych boosterów. Te niewielkie urządzenia, kosztujące często tyle co jedna usługa wezwania lawety, potrafią przywrócić do życia silnik z kompletnie martwą baterią, a przy okazji naładować nasz komputer.
Wolfbox 4000A: brutalna siła w rozsądnej cenie
Po intensywnych testach na starej Toyocie Land Cruiser i Mitsubishi Montero zwycięzca zestawienia wyłonił się dość szybko. Wolfbox 4000A to urządzenie bez zbędnych fajerwerków, które stawia na czystą wydajność. Z pojemnością 89 Wh pozwolił na 15 udanych rozruchów silnika V6, zanim stan jego naładowania spadł do połowy. To imponujący margines bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę, że większość konkurentów traci oddech znacznie szybciej.
Kluczowym elementem Wolfboxa jest funkcja „Boost”. Pozwala ona na obejście systemów bezpieczeństwa blokujących przepływ prądu przy skrajnie niskim napięciu, co jest niezbędne, gdy akumulator auta jest „wyzerowany”. Producent zadbał też o logikę: urządzenie posiada wbudowany timer, który wymusza przerwę po pięciu nieudanych próbach rozruchu, chroniąc ogniwa przed przegrzaniem. To solidny sprzęt, choć należy pamiętać, że technologia litowa ma swoje ograniczenia – booster nie zadziała w trybie Boost, jeśli temperatura samego urządzenia spadnie poniżej zera.
Kompaktowość kontra wszechstronność
Dla osób szukających czegoś, co zmieści się w schowku lub damskiej torebce, jedynym sensownym wyborem pozostaje NOCO Boost X 1250A. Amerykańska marka od lat cieszy się estymą w branży i model ten potwierdza dlaczego. Choć jego mniejsza pojemność pozwala na zaledwie kilka pewnych rozruchów zimnego silnika, precyzja wykonania i ergonomia (w tym świetnie umieszczona latarka LED) stawiają go w czołówce. Minusem mogą być krótkie przewody i małe klamry, które w niektórych modelach aut utrudniają dostęp do klem.
Zupełnie inną filozofię reprezentuje Battery Tender 2000A. To urządzenie dla metodycznych kierowców, którzy chcą dbać o kondycję akumulatora w rzadziej używanych pojazdach. Pełni funkcję inteligentnej ładowarki podtrzymującej napięcie, a dzięki wbudowanemu gniazdu AC (230V w wersji europejskiej lub 110V w USA) może służyć jako stacja zasilania. Ma jednak istotną wadę: nie posiada przycisku wymuszenia startu. Jeśli napięcie w aucie spadnie poniżej 2 woltów, Battery Tender „uzna”, że akumulator jest uszkodzony i nie poda prądu rozruchowego.
Inwestycja w spokój ducha
Wybór odpowiedniego urządzenia zależy od scenariusza użytkowania. Jeśli priorytetem jest niezawodność w sytuacji awaryjnej z dala od cywilizacji, Wolfbox oferuje najlepszy stosunek mocy do ceny. Gdy liczy się mobilność i jakość wykonania, NOCO pozostaje wzorcem. Niezależnie od wyboru, przejście na litowe jump startery to jedna z najrozsądniejszych decyzji modernizacyjnych, jakie może podjąć właściciel starszego samochodu. Należy jednak pamiętać o regularnym doładowywaniu urządzeń i unikaniu przechowywania ich w mroźne noce wewnątrz auta, by zachować pełną żywotność ogniw.
