Gen AI

Google wyprzedza Perplexity: Gemini spycha konkurenta na margines

Wzrost znaczenia ekosystemu Google

Google przestało prosić o uwagę i zaczęło ją po prostu brać. Według najnowszych danych Statcounter z marca 2026 roku, Gemini oficjalnie wyprzedziło Perplexity, stając się drugim najważniejszym botem pod względem przekierowań na zewnętrzne strony internetowe.

Skok jest spektakularny: z zaledwie 2,31% udziałów rok wcześniej do 8,65% obecnie. To nie jest dzieło przypadku, lecz efekt brutalnej integracji. Google wstrzykuje Gemini wszędzie — od paska wyszukiwania Chrome, przez Androida, aż po Workspace. Każdy z tych punktów styku to lejek, który zasysa użytkownika i wyrzuca go prosto na strony wydawców.

Upadek wizji czystego wyszukiwania opartego na AI

Perplexity, które miało być rewolucją w wyszukiwaniu, krwawi. Jeszcze w kwietniu 2025 roku kontrolowało 12,07% rynku, jeśli chodzi o odesłania. Dziś? Spadek do poziomu 7,07% oznacza utratę ponad 40% wpływów od szczytowego momentu.

Dla branży to sygnał ostrzegawczy: sama jakość odpowiedzi to za mało, gdy przeciwko tobie staje gigant kontrolujący przeglądarkę i system operacyjny.

Dominacja i anomalie wzrostu

Królem wzgórza pozostaje OpenAI. ChatGPT kontroluje 78,16% ruchu generowanego przez chatboty. To hegemonia, której nikt na razie nie jest w stanie realnie zagrozić. Jednak pod powierzchnią głównych graczy dzieją się rzeczy dziwne i dynamiczne.

  • Claude (Anthropic): Wzrost z 1,37% do 2,91% w zaledwie miesiąc.
  • Microsoft Copilot: Stabilne, choć rozczarowujące 3,19%.
  • DeepSeek: Margines błędu statystycznego na poziomie 0,02%.

Nagły skok Claude to efekt migracji rozczarowanych użytkowników GPT-4. Pytanie tylko, czy ten entuzjazm utrzyma się dłużej niż cykl życia jednego nagłówka w mediach tech.

Dlaczego te dane procentowe mają znaczenie?

Ruch z AI nie jest zwykłym ruchem. Statystyki są bezlitosne dla tradycyjnego SEO: użytkownicy przychodzący z chatbotów konwertują około dwa razy lepiej niż ci z organicznych wyników wyszukiwania. To prekwalifikowany target, który klika w link nie po to, by poszukać, ale by sfinalizować decyzję podjętą podczas rozmowy z botem.

Wydawcy, którzy przez lata bali się, że AI zmiecie ich z powierzchni ziemi, widzą teraz nową, choć ryzykowną szansę. Walka o kliknięcia przeniosła się z rankingu 10 niebieskich linków do bibliografii generowanej przez LLM.

Google wygrywa tę rundę ekonomią skali, ale dynamika Claude pokazuje, że lojalność użytkowników AI jest równie ulotna, co ich pamięć podręczna.