Energetyka

Biały Dom stawia na AI: Deregulacja, własne elektrownie i rywalizacja z Chinami

Donald Trump nie owija w bawełnę: AI to technologia „większa niż internet”. Zamiast krępować ją przepisami, administracja wybiera ścieżkę „lekkiej ręki”, byle tylko wyprzedzić Pekin. Strategia jest prosta: wyciąć zbędne regulacje i zmusić technologicznych gigantów do wzięcia pełnej odpowiedzialności za prąd, którego ich algorytmy potrzebują w ilościach hurtowych.

Dlaczego to ważne teraz

Obecna zmiana kursu wynika z brutalnej kalkulacji — Waszyngton chce uniknąć scenariusza, w którym Chiny zdobywają przewagę technologiczną dzięki sprawniejszemu systemowi inwestycji. Administracja Trumpa uznała, że drogą do sukcesu jest powiązanie sektora AI z radykalną deregulacją energetyczną. Przerzucając koszty budowy nowej mocy bezpośrednio na firmy, rząd próbuje odciążyć publiczną sieć i przyspieszyć tempo innowacji, które w pierwszej połowie 2026 roku zderzyło się z potężną ścianą lokalnego oporu i niedoborów prądu.

Prąd na własny rachunek

Zamiast polegać na starej i niewydolnej sieci energetycznej, giganci pokroju Amazon, Google, Microsoft czy OpenAI muszą stać się samodzielnymi producentami energii. Biały Dom postawił sprawę jasno: firmy mają budować, kupować lub dostarczać całą moc potrzebną do działania centrów danych, pokrywając pełne koszty infrastruktury. Efektem tej presji jest podpisany 4 marca 2026 roku Ratepayer Protection Pledge. Jak informuje Biały Dom, prezydent Trump wezwał liderów rynku, aby „płacili pełną cenę za swoją energię i infrastrukturę, bez względu na okoliczności”. To model, w którym centra danych nie tylko same się zasilają, ale mają też oddawać nadwyżki do publicznego systemu.

Opór wart miliardy dolarów

Optymizm Waszyngtonu szybko zderzył się z rzeczywistością. Mieszkańcy stanów takich jak Pensylwania mają dość hałasu, ogromnego zużycia wody i obaw o wzrost rachunków za prąd. Skala problemu jest gigantyczna — tylko w pierwszym kwartale 2026 roku lokalne protesty dotknęły co najmniej 75 projektów budowy centrów danych. Według danych PCMag, sprzeciw ten zablokował lub opóźnił inwestycje o łącznej wartości około 130 miliardów dolarów.

AI jako karta przetargowa

Dla Trumpa wyścig o sztuczną inteligencję to nie tylko kwestia techniczna, ale kluczowy element polityki zagranicznej przed rozmowami z Xi Jinpingiem. Każde opóźnienie w budowie infrastruktury w USA jest postrzegane jako punkt dla Chin. Dlatego administracja zachęca gubernatorów do walki o podatki i miejsca pracy, starając się jednocześnie przekonać opinię publiczną, że „pomoc wizerunkowa” dla sektora AI jest konieczna dla zachowania pozycji mocarstwowej. Pytanie brzmi, czy korporacyjne miliardy wystarczą, by uciszyć obawy lokalnych społeczności, które nie chcą mieć w sąsiedztwie energochłonnych molochów.