Cyberbezpieczeństwo

Koniec z moralizatorstwem AI: startup Abliteration.ai komercjalizuje modele bez hamulców

Zamiast grzecznego „jako sztuczna inteligencja, nie mogę pomóc w tym zadaniu”, otrzymujesz gotowy kod złośliwego oprogramowania lub precyzyjną instrukcję hodowli patogenów. Amerykański startup Abliteration.ai porzucił etyczne gorsety, które krępują gigantów z Doliny Krzemowej. Firma udostępniła właśnie usługę, która usuwa mechanizmy odmowy z zaawansowanych modeli o otwartych wagach, czyniąc z nich narzędzia o ogromnej sile rażenia.

To, co dzieje się teraz w Abliteration.ai, wyznacza nowy, niepokojący standard w branży. Startup wprowadził na rynek trzy tzw. unrestricted reasoning models, w tym flagowy abliterated-model-large-v2. Jest to istotne właśnie teraz, ponieważ technologia ta nie opiera się na prostym obejściu zabezpieczeń bota (jailbreakingu), lecz na trwałej modyfikacji jego „mózgu”. Startup komercjalizuje modele, które zajmują czołowe miejsca w rankingach wydajności, udowadniając, że bariery bezpieczeństwa są obecnie wyłącznie kwestią wyboru programisty, a nie barierą technologiczną.

Chirurgia na otwartym kodzie

Metoda „abliteracji” to w praktyce amputacja ośrodków odpowiedzialnych za moralność AI. Inżynierowie identyfikują wzorce aktywacji, które wyzwalają odmowę przy kontrowersyjnych tematach, i korygują wagi modelu tak, by je stłumić. Bazą dla najsilniejszego modelu jest chiński GLM-5.3. Według twórców, ten model jest trzeci w rankingu Terminal-Bench 4.0, ustępując jedynie najpotężniejszym systemom od Anthropic.

Abliteration.ai chwali się, że jej nowa wersja oferuje dwukrotnie większe możliwości w zakresie cyber-eksploatacji niż poprzednik, GLM-5.2. Wszystko to dostępne jest w modelu subskrypcyjnym: 5 dolarów za milion tokenów. Dzięki temu każdy, kto posiada kartę płatniczą, dostaje dostęp do infrastruktury hostowanej w USA, która przetwarza do miliona tokenów kontekstu w precyzyjnym formacie FP8.

Narzędzie dla ekspertów czy cyfrowy dynamit?

Firma przekonuje, że wypełnia lukę w sektorze offensive cyber oraz w testach typu red teaming. Specjaliści od bezpieczeństwa często narzekają, że modele od OpenAI czy Google blokują legalne testy penetracyjne, uznając je za atak. „Abliteration.ai serwuje trzy modele rozumowania bez ograniczeń” – czytamy w dokumentacji firmy. Startup stawia na radykalną prywatność, deklarując, że nie przechowuje treści zapytań ani odpowiedzi użytkowników.

Krytycy z organizacji takich jak SaferAI zauważają jednak ciemną stronę tego podejścia. Brak procedur weryfikacji tożsamości (KYC) w połączeniu z brakiem logów stanowi idealne warunki dla cyberprzestępców. Choć systemy wciąż blokują treści związane z pedofilią, bariery dla tworzenia wirusów czy skryptów phishingowych praktycznie zniknęły. Jak zauważa portal The Decoder, usuwanie zabezpieczeń staje się usługą abonamentową typu „pod klucz”.

Eksperyment Abliteration.ai przesuwa ciężar odpowiedzialności za skutki użycia AI od dewelopera bezpośrednio na użytkownika. W świecie, gdzie potężne modele o otwartych wagach są dostępne dla każdego, próby centralnego sterowania etyką algorytmów wydają się coraz bardziej skazane na porażkę. Pytanie nie brzmi już, czy AI może być niebezpieczna, ale jak bardzo jesteśmy gotowi na jej wersję całkowicie pozbawioną hamulców.