Koniec zakupowej gorączki w AI. Biznes zaczyna liczyć dolary
Siedem tysięcy dolarów miesięcznie na jednego pracownika. Tyle jeszcze niedawno potrafiły wydawać najbardziej agresywne technologicznie firmy na dostęp do modeli językowych. Ta era bizantyjskiego rozmachu właśnie się kończy. Z najnowszego raportu Ramp AI Index wynika, że w sierpniu 2026 roku wydatki na sztuczną inteligencję wśród liderów rynku spadły o blisko 10 procent. To sygnał, że korporacyjna księgowość wreszcie doszła do głosu w starciu z technologicznym optymizmem.
Pragmatyzm zamiast entuzjazmu
Dlaczego to ważne właśnie teraz? Firmy przechodzą z fazy testów do twardej optymalizacji, bo dotychczasowe modele subskrypcyjne drenowały budżety bez jasnej stopy zwrotu. Raport Ramp pokazuje, że mimo rosnącego wykorzystania narzędzi, ich koszt jednostkowy gwałtownie spada. To moment weryfikacji dla dostawców: muszą udowodnić wartość w czasie, gdy rynek nasyca się, a entuzjazm zarządów stygnie.
Warto jednak zauważyć, że spadek wydatków u największych graczy nie oznacza odwrotu od samej technologii. Jak wskazuje raport Ramp AI Index, mimo silnej presji konkurencyjnej obniżającej koszty jednostkowe, amerykańskie przedsiębiorstwa jako ogół wciąż zwiększają swoje łączne nakłady na AI. Rynek nie kurczy się, lecz dojrzewa, szukając efektywności tam, gdzie wcześniej liczyła się wyłącznie szybkość wdrożenia.
Analiza pokazuje wyraźną zmianę priorytetów. W grupie 1% największych kupujących koszt na pracownika spadł z 7 400 USD w lipcu do 7 205 USD w sierpniu. Firmy nie rezygnują z technologii, ale przestają ścigać się na parametry. Zamiast płacić krocie za najcięższe modele klasy Opus, działy IT przechodzą w stronę tańszych wariantów, takich jak GPT-5.6 Terra czy seria Sonnet od Anthropic.
Pułapka taniejących tokenów
Ara Kharazian, główny ekonomista Ramp, opisuje tę sytuację jako efekt jednoczesnego spadku cen tokenów i przejścia klientów do tańszych rozwiązań. W raporcie wskazuje on na presję kosztową, która utrudnia dostawcom monetyzację rosnącego popytu. Liczby nie kłamią: cena za milion tokenów spadła o około 41% od marcowego szczytu – z 1,15 USD do zaledwie 0,68 USD. To swoista pułapka dla gigantów. Choć zapotrzebowanie na obliczenia rośnie, przychody nie nadążają za wolumenem zapytań przez drastycznie taniejącą technologię.
Duopol w cieniu niepewności
Mimo szukania oszczędności rynek pozostaje zabetonowany. Anthropic i OpenAI kontrolują łącznie ponad 80 proc. amerykańskiego sektora. Co ciekawe, biznes wciąż z dystansem podchodzi do rozwiązań otwartoźródłowych (open-weight) – korzysta z nich zaledwie 6,4 proc. podmiotów. Firmy wolą płacić za sprawdzone marki i bezpieczeństwo, nawet jeśli oznacza to wyższe faktury.
Weryfikacja rynkowych marzeń
Obecnie 56,1% firm deklaruje korzystanie z AI, ale statystyka ta maskuje ogromne rozwarstwienie. Rozwarstwienie rynku jest jeszcze bardziej widoczne, gdy spojrzymy na szerszą grupę liderów. Podczas gdy absolutna czołówka (top 1%) wydaje tysiące dolarów, firmy z grupy top 10% przeznaczają na AI średnio 650 USD na pracownika miesięcznie. Choć to kwota znacząco wyższa od rynkowej mediany wynoszącej blisko 12 USD, wciąż pokazuje ona dystans dzielący technologicznych pionierów od reszty stawki. Podczas gdy topowe firmy wydają tysiące, mediana wydatków dla ogółu rynku to skromne 11,95 USD na pracownika miesięcznie. To brutalnie weryfikuje opowieści o powszechnej rewolucji w każdym biurze. Zbliżające się debiuty giełdowe, w tym IPO firmy Anthropic, będą ostatecznym testem. Inwestorzy ocenią, czy branża AI potrafi generować zyski w świecie, w którym technologia tanieje szybciej, niż przybywa klientów.
