Czy boom na AI to bańka? Analityk BCA Research studzi nastroje
Rynek sztucznej inteligencji, napędzany innowacjami od czasu premiery ChatGPT, wydaje się być w nieustannej spirali wzrostu. Giganci technologiczni przeznaczają miliardy na rozwój swojej infrastruktury AI, podczas gdy wycena Nvidii, kluczowego producenta chipów do AI, osiągnęła nowe rekordy. Niektórzy analitycy prognozują, że wartość rynkowa tej firmy może osiągnąć astronomiczną sumę 6 bilionów dolarów.
Jednak Peter Berezin, główny globalny strateg w BCA Research, podchodzi do tego zjawiska ze znacznie większym sceptycyzmem. W rozmowie z Business Insider, Berezin otwarcie zakwestionował perspektywy finansowe firm inwestujących w AI, stwierdzając, że „bardziej prawdopodobne jest, że stracą pieniądze”.
Koszty i konkurencja: Mroczna strona AI
Trudno jest zignorować potęgę inwestycji w AI i obietnice, jakie niesie ona dla gospodarki. Firmy Big Tech planują wydać ponad 300 miliardów dolarów na tę technologię, co przyczyniło się do rekordowych notowań indeksu Nasdaq 100. Mimo to, zdaniem Berezina, rynek pomija kluczowe aspekty. Technologia AI jest niezwykle kosztowna, a możliwości jej monetyzacji, w jego ocenie, są niewielkie. Chociaż AI z pewnością może zwiększyć produktywność, to nie jest równoznaczne z wyższymi zyskami dla inwestorów.
Berezin zwraca uwagę na postulat Petera Thiela, że „konkurencja jest dla przegranych”, w pełni zgadzając się z tym stwierdzeniem. „Nie zarabia się na konkurencyjnym rynku. Jako inwestor zarabiasz na rynku monopolistycznym. AI, jak dotąd, jest bardzo, bardzo konkurencyjne, a to jest problem dla inwestorów w tym obszarze” – podkreśla. Co więcej, jeśli każdy jest w stanie dostarczyć podobne rozwiązania AI, jak można na tym zarabiać?
Przykładem jest OpenAI, które, mimo rosnącej popularności swoich modeli, odnotowuje straty. Choć dla firmy oznacza to intensywne użytkowanie, rodzi się pytanie, dlaczego użytkownicy mieliby płacić za coś, co oferują również Anthropic, X czy DeepSeek?
Rywalizacja nie ogranicza się wyłącznie do startupów. Berezin wskazuje na wydatki kapitałowe firm z tzw. „Wielkiej Siódemki”, postrzegając je jako defensywną inwestycję mającą na celu utrzymanie udziałów w rynku, a nie ofensywną strategię ekspansji. Według niego, w najlepszym wypadku firmy inwestują w AI, aby utrzymać swoją obecną pozycję konkurencyjną, ale istnieje realne ryzyko, że niektóre z nich mogą stracić swoją dominację rynkową.
Zyski z produktywności kontra zyski dla akcjonariuszy
Nie można zaprzeczyć, że wielu inwestorów Nvidii już znacząco zarobiło. Berezin jednak podkreśla, że to raczej świadectwo niemal monopolistycznej pozycji producenta chipów graficznych, a nie odzwierciedlenie trwałej i szerokiej monetyzacji AI. Bez dalszej konsolidacji w innych obszarach ekosystemu AI, Berezin nie jest optymistą, że inwestycje w AI się opłacą.
Innym argumentem na rzecz optymistycznego scenariusza dla AI jest potencjał tej technologii do odblokowania ogromnych wzrostów efektywności we wszystkich sektorach gospodarki. Choć Berezin nie zaprzecza temu potencjałowi, uważa, że ten wynik również może nie przynieść korzyści akcjonariuszom.
Porównuje to do sytuacji detalistów w latach 90., którzy przyjęli technologie informacyjne, co doprowadziło do wzrostu produktywności. Ponieważ jednak technologie te zostały szeroko zaadaptowane, przewaga konkurencyjna została zneutralizowana. Rezultatem były niższe ceny dla konsumentów, bez odpowiadającego temu wzrostu marż zysku. „Możesz zwiększyć produktywność dzięki AI, ale jeśli wszyscy inni również zwiększają produktywność dzięki AI i konkurują na tym samym rynku, wówczas kończy się na niższych cenach, ale nie wyższych marżach” – podsumowuje Berezin.
W jego opinii, branża AI prawdopodobnie zmierza w kierunku, który będzie przypominał branżę lotniczą: kapitałochłonną, krytyczną dla gospodarki, ale charakteryzującą się bardzo niskimi marżami. „Uważam, że to jest ryzyko związane z AI: korzyści z AI spływają bardziej do użytkowników AI niż do producentów, co historycznie miało miejsce w przypadku większości innowacji technologicznych” – konkluduje Berezin.
