Agenci AI

Miliardowa wycena Factory: Czy autonomiczni agenci zastąpią software house’y?

Wielkie pieniądze na automatyzację inżynierii

Trzy lata po rewolucji generatywnej sztucznej inteligencji wspomaganie programowania pozostaje najbardziej dochodowym obszarem zastosowań tej technologii. Choć rynek wydaje się nasycony rozwiązaniami takimi jak Cursor, Cognition czy Claude Code, inwestorzy z Doliny Krzemowej widzą miejsce dla kolejnego giganta. Factory, startup założony zaledwie rok temu przez Matana Grinberga, ogłosił zamknięcie rundy finansowej o wartości 150 milionów dolarów. Finansowaniu przewodził fundusz Khosla Ventures, a wzięły w nim udział również takie potęgi jak Sequoia Capital, Insight Partners oraz Blackstone.

Modelowa agnostyka jako karta przetargowa

W rozmowie z „Wall Street Journal” Grinberg podkreślił, że kluczowym wyróżnikiem Factory jest pełna niezależność od dostawców modeli bazowych. System potrafi płynnie przełączać się między rozwiązaniami od Anthropic po chiński DeepSeek, optymalizując wybór technologii pod konkretne zadanie inżynierskie. Choć krytycy zauważają, że podobną elastyczność oferują już konkurencyjne narzędzia, Factory celuje bezpośrednio w sektor enterprise. Ich systemy agentowe nie ograniczają się do prostego autouzupełniania kodu, lecz mają za zadanie wspierać całe procesy (workflowy) w korporacyjnych gigantach pokroju Morgan Stanley, EY czy Palo Alto Networks.

Od fizyki teoretycznej do miliardowego biznesu

Historia powstania firmy ma w sobie coś z klasycznego mitu Doliny Krzemowej. Grinberg, wówczas doktorant na UC Berkeley, nawiązał kontakt z Shaunem Maguire’em z Sequoia Capital poprzez „zimny” e-mail. Wspólne pasje akademickie – Maguire również obronił doktorat z fizyki na Caltechu – szybko przerodziły się w relację biznesową. Inwestor przekonał naukowca do porzucenia studiów i uformowania Factory, co zaowocowało błyskawicznym wzrostem wartości firmy do poziomu 1,5 miliarda dolarów.

Wyzwania dla branży

Mimo ogromnego kapitału przed Factory stoi trudne zadanie. Segment sztucznej inteligencji dla programistów staje się areną walki o najwyższe stawki, gdzie o sukcesie decyduje nie tylko jakość generowanego kodu, ale przede wszystkim bezpieczeństwo danych i łatwość integracji z ogromnymi, odziedziczonymi systemami korporacyjnymi (legacy systems). Wejście Keitha Raboisa do zarządu spółki sugeruje jednak, że Factory ma ambicje stać się czymś więcej niż tylko kolejnym asystentem kodu – dąży do bycia kompletnym systemem operacyjnym dla nowoczesnej inżynierii oprogramowania.