Blockit: czy agenci AI ostatecznie wygrają wojnę o nasze kalendarze?
Rynek narzędzi do planowania czasu jest cmentarzyskiem startupów, które obiecały zbyt wiele. Firmy takie jak Clara Labs czy x.ai (której domenę przejął później Elon Musk) próbowały zautomatyzować zarządzanie kalendarzem, zanim technologia była na to gotowa. Dziś Kais Khimji, człowiek, który przez sześć lat analizował biznesy jako partner w legendarnym funduszu Sequoia Capital, uważa, że nadszedł moment na przełom. Jego nowy projekt, Blockit, to próba zbudowania czegoś więcej niż tylko kolejnego terminarza – to sieć społecznościowa dla baz danych o naszym czasie.
Koniec z linkami do zapisów
Obecnie standardem rynkowym jest Calendly, wyceniane na miliardy dolarów rozwiązanie oparte na udostępnianiu linków. Jednak dla wielu użytkowników wysyłanie linku z prośbą o wybranie terminu jest mało eleganckie, a czasem wręcz obarczone piętnem narzucania pracy drugiej stronie. Blockit podchodzi do problemu inaczej. Zamiast zmuszać człowieka do szukania wolnego slotu, system deleguje to zadanie autonomicznym agentom opartym na modelach LLM.
Mechanizm działania jest intuicyjny: użytkownik kopiuje bota Blockit w korespondencji e-mailowej lub na Slacku. Od tego momentu agenci obu stron komunikują się bezpośrednio między sobą. „Zawsze wydawało mi się dziwne, że ty masz bazę danych o czasie i ja ją mam, ale one nie potrafią ze sobą rozmawiać” – zauważa Khimji. Blockit ma być tym brakującym mostem, który eliminuje jałową wymianę wiadomości w poszukiwaniu wspólnego terminu.
Sztuczna inteligencja z wyczuciem kontekstu
To, co odróżnia Blockit od nieudanych prób sprzed dekady, to tzw. wykresy kontekstowe. System nie tylko sprawdza dostępność, ale uczy się hierarchii priorytetów użytkownika. Khimji wraz ze współzałożycielem Johnem Hanem (weteranem Google Calendar i Timeful) zaprojektowali agenta tak, by rozumiał niuanse. Blockit wie, które spotkania są nienaruszalne, a które można przesunąć, jeśli nagle pojawi się coś ważniejszego. Potrafi nawet ocenić wagę prośby po tonie wiadomości – formalne „Z poważaniem” może otrzymać wyższy priorytet niż luźne zapytanie od znajomego.
Inwestorzy z Sequoia Capital, którzy przewodzili rundzie seed o wartości 5 mln dolarów, wierzą, że Blockit ma potencjał, by stać się firmą generującą miliardowe przychody. Nie jest to jednak zabawka dla każdego. Po 30-dniowym okresie próbnym usługa kosztuje tysiąc dolarów rocznie dla użytkowników indywidualnych, co jasno pozycjonuje produkt jako narzędzie premium dla kadry zarządzającej i profesjonalistów, których godzina pracy jest cenniejsza niż roczny abonament.
Weryfikacja przez rynek
Mimo wysokiej ceny, adopcja narzędzia postępuje w środowiskach wysokich technologii. Z Blockit korzystają już zespoły w Together.ai, Brex czy Rogo, a także czołowe firmy venture capital, takie jak a16z czy Accel. Dla Khimji’ego to powrót do korzeni – pomysł na firmę kiełkował w jego głowie jeszcze podczas studiów na Harvardzie. Dzisiejsza technologia wreszcie dogoniła jego wizję, ale prawdziwym testem będzie to, czy agenci AI zdołają opanować chaos współczesnych kalendarzy lepiej niż ich ludzcy poprzednicy.
