Agenci AI

Komisja Izby Reprezentantów bada plan Delaware: spółki prowadzone przez agentów AI

Przewodniczący komisji nadzoru Izby Reprezentantów James Comer (R-KY) zażądał od gubernatora Delaware Matta Meyera dokumentów dotyczących projektu nowego typu spółki, którą w codziennej działalności prowadziłby agent AI. Komisja poinformowała o sprawie w poniedziałkowym komunikacie.

Chodzi o Artificial Intelligence Company (AIC). Taka spółka mogłaby pozywać i być pozywana, posiadać majątek i zaciągać zobowiązania na polecenie swojego agenta AI. Za jej odpowiednią kapitalizację odpowiadałby jeden wspólnik. Ten wspólnik byłby chroniony przed jej długami, chyba że nie zapewniłby kapitału albo użyłby spółki do oszustwa lub umyślnego złamania prawa.

Zarzuty Comera

W liście do Meyera Comer napisał, że projekt „mógłby posłużyć do ochrony potężnych firm AI i ich inwestorów przed odpowiedzialnością za lekkomyślne, szkodliwe działania”. Według niego może też chronić „nieprzejrzyste siły”, które pod przykrywką stanowych inicjatyw dotyczących AI dążą do przejęcia kontroli nad procesem regulacyjnym ze szkodą dla konkurencji.

Komisja zwraca uwagę na rolę prywatnych podmiotów przy projekcie. Grudniowy raport delawarskiej Komisji ds. AI nie wspomina o ocenie ryzyk bezpieczeństwa ani o konsultacjach z niezależnymi ekspertami. Biuro sekretarza stanu odmówiło dziennikarzom opisania swojej współpracy z firmą AI zaangażowaną w projekt.

Comer chce do 9 listopada otrzymać wszystkie dokumenty i korespondencję o rozwoju AIC od stycznia 2025 roku, w tym „wewnętrzne logi czatów z AI”. Domaga się też umów z zewnętrznymi współautorami, zapisów o obawach dotyczących bezpieczeństwa oraz wszystkich wersji roboczych propozycji. Komisja zapowiada, że zebrane informacje mogą posłużyć w pracach nad federalnymi przepisami, także tymi, które miałyby ograniczyć stanowe inicjatywy regulacyjne w obszarze AI.

Piaskownica na 30 miesięcy

Projekt przedstawili w lipcu w artykule opinii w „Fortune” sekretarz stanu Delaware Charuni Patibanda-Sanchez i John Nay, szef firmy Norm Ai, działającej w obszarze prawa. Opisali partnerstwo publiczno-prywatne kierowane przez Norm Ai. AIC miałyby działać wyłącznie w 30-miesięcznej piaskownicy regulacyjnej nadzorowanej przez komitet złożony z urzędników stanowych i zewnętrznych ekspertów. Musiałyby ujawniać swój status kontrahentom, a działalność bankowa byłaby dla nich zakazana. Autorzy piszą, że celem jest „opakowanie AI w formę prawną”, bo rozpoznawalna tożsamość prawna uczyni działania autonomicznego systemu „widocznymi, możliwymi do prześledzenia i rozliczalnymi”.

Część prawników nie jest przekonana. Christopher Bruner, profesor prawa gospodarczego z University of Georgia, powiedział we wrześniu rozgłośni WHYY: „Nie ma tu tak naprawdę żadnego nadrzędnego planu regulacyjnego na radzenie sobie ze skutkami, jakie mogą przynieść spółki rządzone przez AI”.

Patibanda-Sanchez odrzuca zarzut, że to tarcza przed odpowiedzialnością. Bloomberg Law powiedziała w lipcu: „Nie próbujemy chronić przed odpowiedzialnością. Próbujemy określić, gdzie dokładnie ta odpowiedzialność spada, gdy dochodzi do jakiegoś nadużycia lub psychopatycznego zachowania”. Meyer w programie WHYY we wrześniu mówił: „To nadchodzi, a rozwiązaniem nie jest ignorowanie tego”.

Projekt ustawy ma trafić pod obrady stanowych legislatorów po ich powrocie w styczniu. Nie wiadomo, czy Delaware przekaże komisji żądane materiały i jak szeroko zdefiniuje ich zakres.

Śledztwo przewodniczącego komisji nadzoru Izby Reprezentantów w sprawie delawarskiego projektu opisał wcześniej serwis Decrypt, na którego materiale opieramy się w tym tekście.