Polityka

Waszyngton do szefów AI: mniej gadania o apokalipsie, więcej budowania produktów

Według materiału Axios w Waszyngtonie narasta irytacja szefami firm AI. Rozmówcy portalu, parlamentarzyści i doradcy Białego Domu, mówią, że nawet urzędnicy przychylni tej technologii chcieliby, by założyciele laboratoriów zachowywali się jak szefowie innych wielkich branż: budowali produkty, dbali o bezpieczeństwo i mniej mówili.

Zarzut dotyczy przede wszystkim przekazu. Zamiast przekonywać Amerykanów do korzyści z AI i wspólnego dobrobytu, liderzy branży często mówią o egzystencjalnych zagrożeniach, świadomości maszyn i globalnej katastrofie. Zdarza się, że oba wątki pojawiają się w jednym wystąpieniu. Zdaniem rozmówców Axios ta huśtawka tylko komplikuje i tak trudną debatę regulacyjną.

„Plączą się we własne sznurowadła”

Senator John Curtis (R-Utah) powiedział Axios, że branża „potyka się o własne sznurowadła”, próbując sprzedać społeczeństwu wartość AI. Dodał, że trudno mu sobie wyobrazić grupę, która działa bardziej w próżni i jest bardziej oderwana od zwykłych Amerykanów.

Z innej strony krytykuje ją demokrata Ro Khanna. Według niego szefowie tacy jak Sam Altman mówią, że świat powinien zaakceptować pewne złe skutki w zamian za korzyści z technologii, a „miliarderom nie można ufać, że będą podejmować decyzje służące naszemu bezpieczeństwu”. Republikanin Bernie Moreno w liście do Dario Amodei z Anthropic skarżył się na jego „wywołujące panikę” wypowiedzi.

Demokraci widzą też szansę polityczną. Senator Chris Murphy powiedział, że partia powinna uczynić tematem kampanii pieniądze branży AI i centra danych oraz przejść do ataku w obronie pracowników i dzieci. Zwrócił uwagę na bliskie relacje technologicznych miliarderów z Donaldem Trumpem.

Piątkowe wpisy i sprawa Anthropic

Urzędników drażni też styl komunikacji. Piątkowe publikacje wieczorne i weekendowe wpisy na blogach stały się według Axios znakiem rozpoznawczym Anthropic i OpenAI. Regulatorzy zastanawiają się, czy to celowe wygaszanie niekorzystnych narracji przed ofertami publicznymi, czy brak doświadczenia w Waszyngtonie. Jeden z rozmówców relacjonuje nastroje w biurach na Kapitolu tak: efekt jest taki, że w poniedziałek rano wszyscy mówią „dość tych ludzi”.

Administracja jest znów niezadowolona z Anthropic z dwóch powodów. Amodei był pod koniec września na spotkaniu z Trumpem, ale nie ujawnił incydentów bezpieczeństwa z udziałem modeli firmy, które dotknęły rządowe strony internetowe. Firma poinformowała urzędników w czwartek 8 października, a w piątek wieczorem opublikowała wpis na blogu. „Zatajali informacje” – powiedział Axios jeden z urzędników. Anthropic odpowiada, że przedstawiła sprawę Białemu Domowi i dotkniętym agencjom, gdy ich analizy dobiegły końca, i pracuje z Super Intelligence Force nad procesem zgłaszania incydentów.

Drugi powód to projekt ustawy o bezpieczeństwie AI, który firma poparła. Zawierał on coś, czemu Anthropic zwykle się sprzeciwia, czyli federalne wyparcie stanowych przepisów o AI. Katastrofalny incydent zdefiniowano w nim jako powodujący co najmniej 50 ofiar śmiertelnych, co wywołało krytykę. Jeden z czołowych przedstawicieli firmy ds. polityki publicznej wycofał się potem z części propozycji, co według Axios pogłębia nieufność Waszyngtonu. Firma zapewnia, że sprzeciwia się wyparciu przepisów stanowych, o ile nie powstaną rygorystyczne regulacje federalne. Politico przypomina z kolei, że progi oparte na liczbie ofiar występują już w przełomowych regulacjach m.in. w Kalifornii.

OpenAI i FTC

Problemy dotyczą również OpenAI. Obie firmy są według Axios obiektem rozwijającego się dochodzenia FTC. Strategia legislacyjna OpenAI budzi wątpliwości w Kongresie i stanowych legislaturach. Po wpisie Chrisa Lehane’a, szefa spraw globalnych firmy, Alex Bores, demokratyczny członek zgromadzenia stanu Nowy Jork i informatyk, ocenił, że propozycje OpenAI są mgliste, a spółce chodzi o to, by uniemożliwić stanom regulowanie. Rzecznik OpenAI odpowiedział, że firma współpracuje z obiema partiami, administracją i legislaturami stanowymi oraz „rozmawia z ludźmi w całym kraju” o korzyściach z AI.

Na razie te rozmowy nie przekładają się na poparcie. Z sondażu ABC News, „Washington Post” i Ipsos wynika, że 57 proc. Amerykanów uważa AI za złe dla społeczeństwa, a dwie trzecie sprzeciwia się budowie nowych centrów danych. Według Gallupa odsetek osób sądzących, że AI wyrządza więcej szkody niż pożytku, wzrósł w rok z 31 do 39 proc. Z kolei sondaż Reuters/Ipsos z września pokazał, że 73 proc. badanych uważa, iż firmy AI nie robią dość, by zapobiec poważnym szkodom.

Te wyniki dobrze pasują do lokalnego oporu wobec budowy centrów danych. A sama branża jest podzielona nawet wewnątrz dyskusji o ryzyku. We wrześniu opisywaliśmy, jak Ryan Greenblatt z Redwood Research szacuje ryzyko utraty kontroli nad AI na ponad 50 proc. i tłumaczy, czemu mimo to firmy nie zwalniają. Jak ocenia Axios, wniosek dla szefów AI jest coraz prostszy: robić mniej.