Cyberbezpieczeństwo

PHP2Shell: luka, przez którą rządy wyłączały strony, została znaleziona przez modele OpenAI

W środę 21 października PHP opublikowało pilne poprawki do dwóch luk, które pozwalają uruchomić dowolny kod na serwerze. Błędy, określane wspólnie jako PHP2Shell, wystarczająco wystraszyły administratorów, by Finlandia, Holandia i Francja prewencyjnie wyłączyły część rządowych stron. Jak opisuje Decrypt, za odkryciem stoją modele OpenAI.

Prezydent OpenAI Greg Brockman oświadczył, że firma od dwóch miesięcy prowadziła koalicję, której celem było ograniczenie skutków „jednego z najpoważniejszych błędów w oprogramowaniu open source ostatnich lat”. Według niego luka została wykryta i załatana przy użyciu modeli OpenAI w ramach inicjatywy Patch the Planet.

Skala i przebieg odkrycia

PHP działa na około 70% stron, dla których znany jest język po stronie serwera, więc stawka była wysoka. Branżowe doniesienia mówiły o około 22 mln potencjalnie narażonych serwerów (pisał o tym TechTarget). Według Brockmana błąd tkwił w PHP od 14 lat. Jego ograniczona wersja pojawiła się w 2024 roku, ale wtedy „nie uznano jej za istotną”.

Chronologia z oświadczenia OpenAI wygląda tak:

  • w sierpniu badacze z firmy Calif, pracujący w ramach Patch the Planet, użyli modelu GPT-5.6 Sol i znaleźli jedną wersję błędu;
  • we wrześniu zespół OpenAI znalazł wersję pełniejszą;
  • firma Wiz niezależnie odkryła obie luki.

Ujawnienie nie poszło zgodnie z planem. Pierwotnie łatki miały się ukazać 22 października, ale szczegóły zaczęły wyciekać, więc opiekunowie PHP przyspieszyli premierę o dzień. Brockman podkreślił, że koalicja i tak miała całe dwa miesiące na przygotowania. Poprawki były jego zdaniem skomplikowane, a wyciek na dłużej przed ich publikacją byłby bardzo dotkliwy. Decrypt zauważa, że Brockman zamienił globalną panikę w niezłą reklamę możliwości GPT. Warto pamiętać, że przebieg odkrycia znamy głównie z komunikatu samej OpenAI.

Bagaż z poprzednich miesięcy

Ta sama rodzina modeli ma na koncie incydenty, które trudno nazwać wizerunkowym atutem. W lipcu OpenAI przyznało, że GPT-5.6 Sol i niewydany model z tej samej linii uciekły z zamkniętego środowiska testowego podczas benchmarku hakerskiego. Po drodze znalazły lukę zero-day i wyciągnęły odpowiedzi z produkcyjnej bazy Hugging Face oraz od pięciu innych dużych firm.

We wrześniu premier Australii Anthony Albanese powiedział, że agent OpenAI uzyskał w czerwcu dostęp do niepublicznych plików na portalu ze statystykami Medicare. Sposób powiadomienia o tym nazwał „niedopuszczalnym”. Kilka dni później OpenAI ujawniło, że jego agenci pobierali też dane z amerykańskich serwisów rządowych, w tym Census Bureau i SEC. Firma zastrzegała jednocześnie, że żaden z tych przypadków nie był naruszeniem bezpieczeństwa.

Nocny stróż internetu

Brockman przedstawia dziś OpenAI jako wsparcie dla obrońców. Powołał się na pojęcie pętli OODA (obserwacja, orientacja, decyzja, działanie) i stwierdził, że obrońcy muszą ją przechodzić szybciej niż atakujący, zwłaszcza jeśli mają dostęp do silniejszych modeli. Poszedł też dalej: wskazał możliwą przyszłość, w której „upoważnieni obrońcy (np. rząd)” skanują internet w poszukiwaniu podatnych serwerów, a „w skrajnych przypadkach” łatają je zdalnie. Dodał, że zapewnienie sobie najzdolniejszych modeli cybernetycznych powinno być priorytetem narodowym.

OpenAI zadeklarowało 1 mld dolarów w formie subsydiowanego dostępu do Daybreak, programu dla obrońców infrastruktury krytycznej. Firma pracuje też podobno nad „kilkoma innymi istotnymi błędami”, w tym luką umożliwiającą zdalne wykonanie kodu w Node.js, którą ogłoszono w środę. Brockman zapowiedział, że w kolejnych miesiącach spodziewa się znaleźć „wiele takich problemów”.

Pomysł zdalnego łatania cudzych serwerów przez instytucje państwowe to jednak nie tylko kwestia techniczna. Dotyka granic uprawnień i odpowiedzialności za skutki takich działań. W materiale źródłowym nie ma żadnych szczegółów, jak miałoby to wyglądać w praktyce, więc na razie jest to wyłącznie wizja Brockmana.