Gospodarka

Larry Fink ostrzega: moratorium na centra danych wpędziłoby USA w recesję

Wstrzymanie budowy centrów danych w Stanach Zjednoczonych mogłoby doprowadzić do recesji — ocenił Larry Fink, prezes BlackRock. W rozmowie z CNBC po publikacji wyników finansowych spółki za trzeci kwartał przekonywał, że nakłady na infrastrukturę potrzebną do rozwoju sztucznej inteligencji stały się jednym z kluczowych motorów amerykańskiej gospodarki.

„Duża część naszej gospodarki opiera się na rozbudowie tych inwestycji kapitałowych” — powiedział Fink, dodając, że formalne moratorium na nowe obiekty oznaczałoby spadek PKB. Według szefa największego funduszu inwestycyjnego na świecie projekty te napędzają zatrudnienie w sektorze budowlanym oraz wymuszają modernizację i rozbudowę sieci energetycznej.

Słowa Finka to element narastającego sporu wokół infrastruktury AI. Nowe inwestycje budzą coraz większy opór lokalnych społeczności, które obawiają się przeciążenia sieci energetycznych, gwałtownego wzrostu zużycia wody oraz hałasu. Fink część tej krytyki określił mianem dezinformacji, twierdząc, że same centra danych nie stanowią problemu.

Skala sprzeciwu znajduje jednak odzwierciedlenie w badaniach opinii publicznej i decyzjach lokalnych władz. Z danych Annenberg Public Policy Center wynika, że latem 61 proc. Amerykanów sprzeciwiało się powstawaniu nowych centrów danych w swojej okolicy — wiosną ten odsetek wynosił 49 proc. Niechęć do sąsiedztwa wielkich serwerowni deklarowała większość wyborców zarówno Partii Demokratycznej, jak i Republikańskiej oraz osób niezależnych.

Według Brookings Institution do lipca co najmniej 100 amerykańskich miejscowości wprowadziło moratoria na tego typu inwestycje. Władze Nowego Jorku wstrzymały wydawanie części pozwoleń na okres do roku, a ograniczenia lub zawieszenia procedur wprowadzono też m.in. w Teksasie, Austin i Jersey City. Z szacunków Data Center Watch wynika, że w pierwszym kwartale zablokowano lub opóźniono projekty o łącznej wartości około 130 mld dolarów.

Konflikt wokół serwerowni wszedł także do polityki krajowej przed wyborami śródokresowymi. W Ohio, gdzie toczy się zacięta walka o mandat senatorski, kwestia lokalizacji kolejnych obiektów stała się jednym z tematów kampanii. W odpowiedzi komitety polityczne wspierane przez liderów branży technologicznej przeznaczyły miliony dolarów na reklamy przedstawiające centra danych jako szansę na rozwój gospodarczy.

Ekonomiczny argument Finka opiera się na skali prognozowanych nakładów. Analitycy z Wall Street szacują, że łączne wydatki kapitałowe powiązane z rozwojem AI mogą przekroczyć bilion dolarów w 2027 roku i sięgnąć ponad 5 bilionów dolarów do 2030 roku. Liczby te obejmują jednak cały ekosystem sztucznej inteligencji, a nie wyłącznie same budynki serwerowni.