Agenci AI

Agenci AI potrzebują dostępu do prywatnych danych. Użytkownicy nie chcą go dać

Firmy technologiczne rozwijające sztuczną inteligencję coraz mocniej stawiają na autonomicznych agentów — oprogramowanie, które ma nie tylko odpowiadać na pytania, ale też samodzielnie pisać e-maile, rezerwować bilety czy robić zakupy. Szybka popularność aplikacji Muse od Meta, rozbudowa Copilota przez Microsoft o funkcję Autopilot czy zapowiedź narzędzia dots od OpenAI pokazują kierunek rozwoju branży. W przypadku dots OpenAI zapowiada zresztą wymóg wyraźnej zgody użytkownika przed wykonaniem wrażliwych działań. Sama ciekawość użytkowników nie wystarczy jednak do tego, by asystenci stali się rzeczywiście użyteczni.

Przydatność agenta wymaga zgody na działanie w imieniu użytkownika oraz wglądu w jego prywatne usługi. Na to większość odbiorców nie jest gotowa. Z międzynarodowego badania firmy Thales wynika, że zaledwie 13 proc. respondentów zgodziłoby się, aby asystent AI czytał ich pocztę elektroniczną. Tylko 11 proc. powierzyłoby mu zmianę rezerwacji podróży, a 7 proc. pozwoliłoby na przenoszenie pieniędzy między rachunkami bankowymi. Podobny dystans widać w kwestii zakupów: według YouGov 56 proc. ankietowanych nie pozwoliłoby agentowi kupować czegokolwiek w ich imieniu, a zaledwie 10 proc. zaakceptowałoby wydatek przekraczający 25 dolarów bez uprzedniej autoryzacji.

Bariera nie dotyczy wyłącznie operacji finansowych. W badaniu Pew Research Center z lutego 51 proc. dorosłych Amerykanów zadeklarowało, że w ogóle unika chatbotów AI. Wśród osób rezygnujących z tych narzędzi aż 79 proc. jako powód wskazało obawy o prywatność, a 67 proc. uznało za mało prawdopodobne, że zacznie z nich korzystać w ciągu kolejnego roku.

Dystans wobec nowej technologii widać także w badaniu Gallupa, w którym tylko 6 proc. Amerykanów uznało korzystanie z narzędzi AI za bardzo ważny składnik dobrego życia — dla porównania czas spędzany z bliskimi wskazało 78 proc., a aktywność fizyczną 58 proc.

Grupa, która już dziś intensywnie korzysta z agentów i narzędzi generatywnych, ma specyficzny profil. Z danych Menlo Ventures i Morning Consult wynika, że po sztuczną inteligencję znacznie częściej sięgają gospodarstwa domowe o dochodach przekraczających 100 tys. dolarów rocznie niż te zarabiające poniżej 50 tys. Użytkownicy płacący za subskrypcje AI dwukrotnie częściej używają tych systemów codziennie i aż pięciokrotnie częściej sięgają po agentów. To przede wszystkim pracownicy sektora technologicznego i finansowego, którzy mają więcej pieniędzy niż wolnego czasu.

Podobny podział ujawnia analiza Banku Rezerwy Federalnej w St. Louis, który określa obecne wykorzystanie AI na rynku pracy jako powszechne, ale powierzchowne. Z narzędzi sztucznej inteligencji korzysta około 80 proc. programistów, doradców finansowych czy specjalistów public relations. W zawodach wymagających bezpośredniej obecności fizycznej wskaźniki są zupełnie inne: wśród licencjonowanych praktycznych pielęgniarek, recepcjonistów czy opiekunów zwierząt odsetek ten wynosi najwyżej 10 proc. Jak podsumowują analitycy banku, AI działa obecnie głównie na ekranach komputerów — nie potrafi prowadzić ciężarówki ani pobierać krwi.

Dopóki asystenci AI funkcjonują wyłącznie w środowisku cyfrowym, ich praktyczne zastosowanie pozostaje naturalnie ograniczone do wąskiej grupy zadań biurowych i użytkowników gotowych zaryzykować dostęp do swoich kont.