Cyberbezpieczeństwo

DeepSeek w rękach chińskich hakerów. Skala ataków wzrosła dwukrotnie

Chińskie grupy hakerskie przestały traktować sztuczną inteligencję jako technologiczną ciekawostkę. Z najnowszego raportu firmy TeamT5 wynika, że po włączeniu modeli językowych do rutynowych operacji, skala ataków przeprowadzanych przez grupy wspierane przez Pekin wzrosła ponad dwukrotnie. AI stała się brakującym ogniwem, które pozwala automatyzować żmudny proces tworzenia złośliwego oprogramowania i mapowania celów, co stawia obronę cybernetyczną w zupełnie nowym położeniu.

Dlaczego ta zmiana dzieje się właśnie teraz? Dostępność modeli open-source o wysokiej wydajności, takich jak DeepSeek, obniżyła próg wejścia dla jednostek ofensywnych. Według danych zebranych przez ekspertów, hakerzy z grup Grimfengxi czy Huapi nie muszą już spędzać tygodni na pisaniu exploitów od zera. Zamiast tego, wykorzystują narzędzia AI do generowania kodu, który omija tradycyjne zabezpieczenia, co czyni chińskie ofensywy cyfrowe bardziej dynamicznymi niż kiedykolwiek.

DeepSeek: ulubione narzędzie bez hamulców

Szczególną popularność w chińskim arsenale zyskał rodzimy model DeepSeek. Charles Li, główny analityk w TeamT5, wskazuje wprost na powody tej sympatii: „DeepSeek to model pierwszego wyboru dla chińskich hakerów, ponieważ jest relatywnie potężny i ma bardzo słabe zabezpieczenia (guardrails)”. Brak restrykcyjnych filtrów, które w zachodnich modelach blokują generowanie szkodliwych treści, pozwala hakerom na sprawne tworzenie złośliwego oprogramowania.

Przykłady konkretnych operacji budzą niepokój:

  • Grupa Teleboyi wykorzystuje platformę do masowego gromadzenia adresów IP i automatycznego mapowania domen.
  • Grupa Slime22 posłużyła się narzędziem Claude Code firmy Anthropic, aby sprawniej poruszać się wewnątrz przejętych systemów tajwańskiej korporacji.
  • Zidentyfikowano przypadki użycia ChatGPT do budowy modułu deszyfrującego dla komunikatora Signal.

Zachodnie AI też służy atakującym

Choć chińskie modele dominują, hakerzy z Państwa Środka potrafią być pragmatyczni i sięgają po technologię z Doliny Krzemowej. Jak donosi Bloomberg, raporty firmy CyCraft potwierdzają, że narzędzia takie jak ChatGPT czy Claude Code są wplecione w łańcuchy dostaw cyberataków. Służą one głównie do deszyfrowania baz danych oraz do nawigacji wewnątrz już skompromitowanych sieci.

Granice możliwości sztucznego hakera

Mimo gwałtownego skoku wydajności, brytyjski AI Safety Institute uspokaja: pełna autonomia w przeprowadzaniu ataków to wciąż wizja przyszłości. Obecne modele otwartoźródłowe wciąż ustępują najbardziej zaawansowanym zamkniętym systemom o kilka miesięcy, takim jak Claude Mythos. Jednak dla firm i instytucji państwowych to słabe pocieszenie. Hybryda ludzkiego intelektu i szybkości AI już teraz pozwala na skalowanie operacji, które wcześniej wymagałyby armii programistów i miesięcy pracy.