Gen AI

OpenAI popiera unijny kodeks przejrzystości AI: Walka o cyfrową autentyczność wchodzi w nową fazę

2 sierpnia 2026 roku — to data, która spędza sen z powiek prawnikom technologicznym w całej Europie. Właśnie wtedy w życie wejdą rygorystyczne przepisy unijnego AI Act dotyczące oznaczania treści syntetycznych. OpenAI, zamiast czekać na uderzenie regulacyjnego młota, postanowiło uciec do przodu i oficjalnie poparło nowy Kodeks postępowania w zakresie przejrzystości AI. To strategiczny ruch, który ma udobruchać Brukselę przed nadejściem ery surowych kar, sięgających nawet 35 milionów euro lub 7% przychodów za najcięższe przewinienia.

Dlaczego to ważne teraz? Ruch twórców ChatGPT zwiększa presję na całą branżę, która jest obecnie podzielona. Podczas gdy Google deklaruje współpracę, Meta otwarcie kwestionuje europejski kierunek. Poparcie dla kodeksu to realny krok w stronę rynkowego przygotowania na wymogi przejrzystości, bezpieczeństwa i ochrony praw autorskich, które wkrótce przestaną być dobrą praktyką, a staną się twardym obowiązkiem prawnym.

Wspólny front przeciwko cyfrowym fałszerstwom

Decyzja o przystąpieniu do kodeksu następuje bezpośrednio po publikacji dokumentu przez Komisję Europejską. Sam Altman i jego zespół nie chcą być postrzegani jako rebelianci ignorujący lokalne prawo. Firma twierdzi, że od dawna buduje fundamenty pod te zasady, podpisując wcześniej Deklarację z Bletchley w 2023 roku czy Ramy z Seulu w maju 2024 roku. Jak zauważa OpenAI na swoim blogu: „Podpisanie Kodeksu stanowi potwierdzenie wielu czołowych środków bezpieczeństwa i transparentności, które w ciągu ostatnich kilku lat wdrażaliśmy jako pionierzy”.

Przystąpienie do porozumienia to jednak nie tylko PR. Twórcy technologii aktywnie współtworzyli te wytyczne z grupą setek interesariuszy. Chodzi o to, by przepisy były wykonalne w praktyce, a nie tylko na papierze. Komisja Europejska jasno wskazuje, że kodeks celuje w obowiązki na poziomie systemowym, szczególnie w odniesieniu do modeli ogólnego przeznaczenia.

Pochodzenie ma znaczenie: Technologia pod pikselami

W strategii firmy kluczowe jest pojęcie provenance — weryfikowalnej historii pochodzenia pliku. W świecie zalewanym przez deepfake’i, wiedza o tym, czy obraz wyszedł z aparatu fotograficznego, czy z serwerowni w San Francisco, staje się kluczowym elementem bezpieczeństwa. OpenAI stawia na podejście wielowarstwowe. Od 2024 roku firma wdraża metadane C2PA w modelu DALL-E 3 oraz udostępnia publiczne weryfikatory, które pozwalają sprawdzić „cyfrowy paszport” danej grafiki.

Inżynierowie lojalnie uprzedzają: metadane to nie zbroja nie do przebicia. Znikają przy zrzutach ekranu czy kompresji w komunikatorach. Dlatego firma łączy standardy C2PA ze znakami wodnymi SynthID. O ile metadane niosą informacje o edycji, o tyle znaki wodne są znacznie odporniejsze na próby ich usunięcia. To ciągły wyścig zbrojeń z autorami dezinformacji.

Wyzwania na drodze do przejrzystości

Skuteczność tych zabezpieczeń wciąż wisi na włosku. Bez współpracy producentów smartfonów i platform społecznościowych, znaczniki będą znikać w momencie publikacji zdjęcia na Instagramie czy X. OpenAI deklaruje rozwój technologii oznaczania, ale jednocześnie apeluje o elastyczność. Prawo nie może stać się gorsetem, który zdusi innowację w pogoni za kontrolą.

Współpraca z nowym unijnym Biurem ds. AI ma być fundamentem nowej rzeczywistości. Cel jest prosty, choć trudny do osiągnięcia: budowa krajobrazu, w którym sztuczna inteligencja będzie narzędziem godnym zaufania, a nie źródłem nieustannego podejrzenia o fałszerstwo.