BiznesPrawo

Disney negocjuje z OpenAI. Konflikt prawa autorskiego ze sztuczną inteligencją wkracza w nową fazę

W obliczu eskalującej debaty o wpływie generatywnej sztucznej inteligencji na własność intelektualną, The Walt Disney Company otwiera nowy rozdział w swojej strategii. Gigant rozrywki, który niedawno zainicjował procesy sądowe przeciwko firmom AI bezprawnie wykorzystującym jego dobra, równocześnie prowadzi rozmowy z OpenAI. To dwutorowe podejście — agresywna obrona prawna i strategiczne partnerstwa — wyznacza nowy kurs w zarządzaniu prawami autorskimi w erze AI.

Pozwy jako punkt wyjścia

Horacio Gutierrez, dyrektor prawny Disneya, jasno podkreślił, że niedawny pozew przeciwko generatorowi obrazów Midjourney to dopiero początek szerszej kampanii. Skierowany pierwotnie przeciwko mniejszemu graczowi Midjourney, który ignorował prośby o usunięcie treści z postaciami takimi jak Darth Vader, pozew miał na celu ustanowienie precedensu prawnego. Disney zdaje sobie sprawę z konieczności ugruntowania swojej pozycji, zanim konfrontacja przeniesie się na grunt sporów z gigantami technologicznymi, takimi jak OpenAI czy Google.

Charakterystyczne jest, że choć w przeszłości Hollywood często stawało okoniem wobec nowych technologii, tym razem strategia Disneya jest bardziej złożona. Zamiast bezrefleksyjnego oporu, firma dąży do zbudowania środowiska, w którym twórcy będą mieli możliwość zarabiania na własnych dziełach, również z wykorzystaniem AI. Gutierrez w rozmowie z agencją Bloomberg zaznaczył, że firma nie może pozwolić sobie na powtórzenie błędów z przeszłości, gdy np. z oporem wdrażała internet. Cel Disneya jest jasny: „zachować prawo do autoryzowania, na jakich warunkach i przez kogo, nasza własność intelektualna i postacie są komercjalizowane”.

Partnerstwo jako przyszłość

Jednocześnie z działaniami prawnymi, Disney aktywnie bada możliwości współpracy z firmami zajmującymi się sztuczną inteligencją. Rozmowy z OpenAI są tego najlepszym przykładem. Już wcześniej firma licencjonowała głos Dartha Vadera na potrzeby chatbota w grze „Fortnite”. To pokazuje gotowość Disneya do adaptacji i wykorzystania AI jako narzędzia, pod warunkiem zachowania kontroli nad swoimi zasobami.

Poczucie pilności tej kampanii jest mocno wyczuwalne. W kontekście politycznym, gdzie administracja w USA wydaje się faworyzować branżę technologiczną w rywalizacji z Chinami, firmy rozrywkowe obawiają się, że rząd może stanąć po stronie Big Tech, a nie twórców treści. Disney dąży więc do szybkiego ustanowienia jasności prawnej, zanim sądy i Kongres poświęcą lata na wypracowywanie standardów „dozwolonego użytku” w kontekście szkoleń systemów AI.

Decyzje Disneya, lidera w branży rozrywkowej, mają potencjał do kształtowania przyszłych interakcji między twórcami treści a firmami technologicznymi. To fascynujący okres, w którym prawo autorskie, innowacje technologiczne i gigantyczne interesy gospodarcze splatają się, tworząc skomplikowaną, ale kluczową narrację o przyszłości własności intelektualnej w erze sztucznej inteligencji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *