Praca

Korekta kursu w Dolinie Krzemowej: Architekci AI wycofują się z wizji technologicznego bezrobocia

Sam Altman przestał straszyć końcem pracy biurowej. Jeszcze rok temu on i Dario Amodei, sternicy OpenAI i Anthropic, kreślili wizje strukturalnego trzęsienia ziemi, które miało zmieść z rynku miliony etatów. Dziś, gdy ich firmy szykują się do rekordowych debiutów giełdowych, narracja gwałtownie skręca w stronę optymizmu. Zamiast eliminacji zawodów, słyszymy o „dziesięciokrotnym wzroście wydajności”.

Dlaczego to ważne właśnie teraz

Narracja liderów AI zderza się z brutalną rzeczywistością finansową. Giganci tacy jak Amazon, Microsoft, Meta i Alphabet wydadzą w tym roku łącznie ponad 200 miliardów dolarów na inwestycje w AI. Te astronomiczne kwoty są częściowo finansowane drastycznymi cięciami – według serwisu Business Insider sektor IT zwolnił w 2024 roku już 143 tysiące osób. Spółki muszą przekonać inwestorów, że te wydatki to paliwo dla wzrostu PKB, a nie zaproszenie do społecznego chaosu.

Od apokalipsy do multiplikacji

Podczas rozmowy z Mattem Comynem, prezesem Commonwealth Banku, Sam Altman przyznał, że jego obawy dotyczące błyskawicznego wyparcia pracowników biurowych niższego szczebla zwyczajnie się nie sprawdziły. Podobną woltę wykonuje Dario Amodei. Sternik Anthropic twierdzi teraz, że automatyzacja 90% powtarzalnych obowiązków pozwoli ludziom skupić się na strategicznym fragmencie ich roli. To klasyczna ucieczka do przodu – zmiana definicji zwolnienia na „uwolnienie potencjału”.

Wojna o elitę i polskie akcenty

Podczas gdy tysiące inżynierów Google czy Mety traci pracę, na szczycie trwa absurdalna licytacja. Z analizy Stanford University wynika, że na świecie istnieje mniej niż tysiąc osób zdolnych do budowy modeli typu frontier-AI. Dla tej garstki reguły rynkowe nie istnieją. OpenAI oferuje pakiety sięgające miliona dolarów rocznie i dostęp do tysięcy jednostek GPU na osobę, byle tylko zatrzymać talenty. Anthropic z kolei chwali się najwyższym wskaźnikiem retencji, wyciągając ekspertów od Google DeepMind w relacji nawet 11:1.

Dane kontra retoryka

Twarde liczby z Yale Budget Lab studzą emocje. Kryzys w branżach kreatywnych i programistycznych, często przypisywany popularności ChatGPT, zaczął się na długo przed premierą modelu GPT-4. Rynek pracy reaguje na stopy procentowe i cykle makroekonomiczne, a nie tylko na nowe chatboty. Kapitał płynie tam, gdzie widać konkretne narzędzia zwiększające zysk – czego przykładem jest polska platforma Wordware, która pozyskała niedawno 123 mln zł na rozwój agentów AI budowanych bez kodowania. Microsoft czy Meta, deklarując odpowiednio 75 i 40 mld dolarów nakładów inwestycyjnych w samym 2024 roku, stawiają wszystko na jedną kartę: AI ma być nowym systemem operacyjnym gospodarki, a nie jej grabarzem.