Biznes

Wielkie czyszczenie w AI. Anthropic i OpenAI unieważniają udziały z rynku wtórnego

Wojna o kontrolę nad kapitałem

Inwestorzy, którzy liczyli na szybki zysk z akcji Anthropic lub OpenAI zakupionych na platformach wtórnych, właśnie zderzyli się ze ścianą. Obie firmy wydały oświadczenia, które brzmią jak wyrok dla szarej strefy: każdy transfer udziałów bez pisemnej zgody zarządu nie jest jedynie „sporny”. Jest prawnie nieistniejący.

To nie jest kosmetyczna zmiana regulaminu. To brutalne odcięcie spekulantów od stołu, przy którym siedzą najwięksi gracze z Doliny Krzemowej.

Zero wartości ekonomicznej

Mechanizm jest prosty i bezlitosny. Jeśli kupiłeś udziały przez nieautoryzowany kanał, Anthropic twierdzi, że nie uzna Cię za akcjonariusza. OpenAI idzie krok dalej, ostrzegając, że takie „papiery” niosą ze sobą zerową wartość ekonomiczną. Firmy wymierzyły działo w konkretne instrumenty:

  • Special Purpose Vehicles (SPVs)
  • Tokenizowane interesy
  • Kontrakty typu forward
  • Bezpośrednia sprzedaż poza kontrolą spółki

Czarna lista uderza w gigantów

Największym zaskoczeniem jest publikacja konkretnej „czarnej listy” przez Anthropic. Trafiły na nią platformy, które dotąd uważały się za legalne filary rynku wtórnego, takie jak Forge Global czy Hiive.

Forge Global to nie jest amatorskie forum dla traderów. To regulowany rynek, na którym wycena Anthropic przebiła niedawno barierę biliona dolarów. Decyzja o wpisaniu go na listę podmiotów „nieautoryzowanych” wywołała natychmiastowy wstrząs na rynku krypto. Tokeny PreStocks reprezentujące udziały w Anthropic straciły na wartości niemal 35% w ciągu kilku godzin.

Dlaczego SPV stały się pułapką?

Analitycy wskazują na problem „warstwowości”. Special Purpose Vehicles stały się standardowym obejściem zakazów transferu – inwestorzy kupowali udziały w spółce-skorupie, która z kolei posiadała akcje AI. Problem polega na tym, że przy wielopoziomowych strukturach nikt nie jest w stanie zweryfikować, czy pierwszy, bazowy transfer kiedykolwiek został zatwierdzony przez zarząd OpenAI czy Anthropic. Błąd na starcie unieważnia cały łańcuch.

Legalna kasa tylko dla wybranych

Czy to oznacza całkowitą blokadę sprzedaży? Skądże. Kiedy OpenAI potrzebowało przeprowadzić wykup pracowniczy na kwotę 6,6 miliarda dolarów, wszystko odbyło się gładko. Ponad 600 osób spieniężyło swoje udziały, ponieważ proces był autoryzowany przez zarząd i skierowany do wybranych funduszy, jak Thrive Capital czy SoftBank.

Przekaz jest jasny: Twoje pieniądze są mile widziane tylko wtedy, gdy giganci AI osobiście potrzymają Cię za rękę przy podpisywaniu umowy.

Robinhood w oku cyklonu

W całym tym chaosie intryguje pozycja Robinhooda. Ich Ventures Fund I ogłosił zakup akcji OpenAI za 75 milionów dolarów, zarzekając się, że posiadają je bezpośrednio, bez pośrednictwa SPV. To kluczowe rozróżnienie, które może uratować ich inwestycję przed unieważnieniem, o ile rzeczywiście uzyskali podpis Sama Altmana pod swoją umową.

Pragmatyzm czy arogancja?

Przy rocznych przychodach Anthropic rosnących o 233% w jeden kwartał, popyt na ekspozycję na Claude’a i GPT-5 jest nienasycony. Firmy AI wykorzystują tę desperację, by dyktować warunki, jakich nie widzieliśmy od czasów wielkiej bańki dotcomów.

Wniosek dla inwestora jest jeden. Na tym etapie rynku wtórnego nie liczy się to, ile masz pieniędzy, ale to, czy jesteś na liście gości. Jeśli wszedłeś bocznymi drzwiami przez SPV lub tokeny, właśnie dowiedziałeś się, że Twoje zaproszenie na bal jest fałszywe.