Bezpieczeństwo

Cyfrowy stalking na wyciągnięcie ręki. Koalicja organizacji uderza w plany Mety

Branża technologii ubieralnych stoi przed jednym z najpoważniejszych kryzysów wizerunkowych i etycznych ostatnich lat. Ponad 70 organizacji, w tym wpływowe ACLU oraz Electronic Privacy Information Center (EPIC), wystosowało otwarty list do Marka Zuckerberga. Przedmiotem sporu jest funkcja „Name Tag” – zaawansowane narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, które ma pozwolić użytkownikom okularów Mety na identyfikację obcych osób w czasie rzeczywistym. Według sygnatariuszy listu technologia ta stanowi bezpośrednie zagrożenie dla ofiar przemocy, mniejszości oraz aktywistów.

Koniec z anonimowością w przestrzeni publicznej

Mechanizm działania „Name Tag” budzi uzasadniony niepokój ekspertów od bezpieczeństwa. Według przecieków inżynierowie Mety rozważają dwa warianty: ograniczony do osób znajdujących się w kręgu znajomych użytkownika oraz szeroki, umożliwiający rozpoznanie każdego, kto posiada publiczny profil w usługach takich jak Instagram. Dla przeciętnego przechodnia oznacza to całkowitą utratę kontroli nad własną tożsamością w miejscu publicznym. Organizacje podkreślają, że w przypadku tak dyskretnych urządzeń jak okulary przeciwsłoneczne tradycyjne mechanizmy opt-out czy zmiany w designie nie mają racji bytu – postronne osoby nie mają bowiem szans na wyrażenie świadomej zgody na skanowanie ich biometrii.

Strategia „odwracania uwagi” i cynizm korporacyjny

Szczególne kontrowersje budzi wewnętrzna komunikacja giganta z Menlo Park. Dokumenty, do których dotarł „The New York Times”, sugerują, że Meta planowała wdrożenie funkcji w momencie szczytowej polaryzacji politycznej. Strategia zakładała, że organizacje społeczne będą zbyt zajęte monitorowaniem działań rządu i zmianami ustrojowymi, by skupić zasoby na walce o prywatność cyfrową. Koalicja nazywa te działania „niegodziwymi”, oskarżając firmę o cyniczne wykorzystywanie niestabilnej sytuacji społecznej do przemycenia technologii inwigilacyjnej, która w normalnych warunkach wywołałaby natychmiastowy opór.

Przeszłość pełna procesów

To nie pierwszy raz, gdy Meta balansuje na granicy prawa w kwestii biometrii. Choć w 2021 roku firma hucznie ogłosiła odwrót od systemów rozpoznawania twarzy na Facebooku, usuwając dane miliarda użytkowników, obecne plany sugerują powrót do najbardziej inwazyjnych praktyk. Warto przypomnieć, że korporacja wypłaciła już blisko 2 miliardy dolarów odszkodowań w Illinois i Teksasie za naruszanie prywatności biometrycznej, a rekordowa kara 5 miliardów dolarów od FTC z 2019 roku do dziś pozostaje przestrogą dla sektora Big Tech. Krytycy zauważają, że okulary Ray-Ban Meta już teraz budzą wątpliwości – mała dioda informująca o nagrywaniu jest łatwa do zasłonięcia, co czyni z nich idealne narzędzie do potajemnej inwigilacji.

Oczekiwania społeczności

Organizacje żądają od Mety nie tylko porzucenia projektu, ale również pełnej transparentności w kontaktach ze służbami federalnymi, takimi jak ICE czy służby graniczne. Obawiają się, że dane z urządzeń ubieralnych mogą posłużyć do masowej inwigilacji mniejszości i imigrantów. „Ludzie powinni móc żyć bez strachu, że stalkerzy czy agenci federalni w niewidoczny sposób weryfikują ich tożsamość, łącząc twarz z ogromną bazą danych o ich nawykach, zdrowiu i relacjach” – czytamy w liście koalicji. Na ten moment Meta oraz producent oprawek EssilorLuxottica wstrzymują się od oficjalnego komentarza, jednak presja społeczna i prawna nieustannie rośnie.