Gen AI

Koniec monopolu ChatGPT? Rynek AI wkracza w fazę dojrzałej rywalizacji

Krajobraz konsumenckiej sztucznej inteligencji przestaje przypominać pustynię z jedną dominującą oazą. Choć ChatGPT od OpenAI wciąż utrzymuje pozycję lidera, najnowsze zestawienie funduszu Andreessen Horowitz (a16z) rzuca światło na rynek, który po okresie gwałtownej fascynacji zaczyna się stabilizować i różnicować. Zamiast spodziewanego scenariusza „zwycięzca bierze wszystko”, obserwowanego niegdyś w segmencie wyszukiwarek, AI podąża drogą znaną z wojen systemów operacyjnych smartfonów.

Dyfuzja lojalności i pościg gigantów

Liczby ChatGPT wciąż budzą podziw – blisko 900 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo oznacza, że z narzędzia korzysta już ponad 10 procent światowej populacji. Jednak przyglądając się dynamice wzrostu, widać wyraźny oddech konkurencji na plecach giganta. Podczas gdy baza płatnych subskrybentów Anthropic (Claude) wzrosła o ponad 200 proc., Google Gemini zanotowało skok rzędu 258 proc. rok do roku.

Kluczowym wnioskiem z danych SimilarWeb i Sensor Tower jest zmiana zachowania użytkowników. Około jedna piąta osób korzystających z ChatGPT regularnie sięga również po Gemini. To sygnał, że lojalność wobec marki ustępuje miejsca pragmatyzmowi – konsumenci dobierają narzędzia do konkretnych zadań, traktując je jako komplementarne elementy ekosystemu, a nie konkurencyjne alternatywy.

Sztuczna inteligencja w cieniu geopolityki

Raport a16z zwraca uwagę na postępującą fragmentację technologiczną świata, która dzieli się na trzy wyraźne bloki. Podczas gdy Zachód i kraje takie jak Indie czy Brazylia bazują na rozwiązaniach z USA, Chiny i Rosja wykształciły własne, hermetyczne ekosystemy. Sankcje i bariery polityczne stworzyły lukę, którą błyskawicznie wypełnili lokalni gracze – w Chinach prym wiodą Doubao i Kimi, natomiast w Rosji asystent Alice od Yandexu zgromadził już 71 milionów użytkowników.

Jedynym godnym uwagi pomostem między tymi światami wydaje się być DeepSeek. Ten chiński model jako jedyny zdołał przebić się do szerokiej świadomości użytkowników w Stanach Zjednoczonych, rzucając wyzwanie zachodnim gigantom pod względem efektywności algorytmicznej.

Zmierzch wyspecjalizowanych narzędzi i era agentów

Dla mniejszych, dedykowanych aplikacji kreatywnych nowe dane są bezlitosne. Przykład Midjourney, które spadło z pierwszej dziesiątki na odległe 43. miejsce, pokazuje siłę integracji. Użytkownicy nie widzą już potrzeby opłacania osobnej subskrypcji na generator obrazów, skoro wysokiej jakości grafiki mogą wygenerować bezpośrednio w oknie czatu swojej głównej aplikacji AI. Agregacja funkcji w „super-aplikacje” uderza w pionierów, którzy nie zdołali zbudować wokół siebie szerszego ekosystemu.

Jednocześnie na horyzoncie pojawia się zupełnie nowa kategoria: agenci. To już nie tylko czatboty odpowiadające na pytania, ale systemy zdolne do autonomicznego wykonywania zadań. Spektakularne przejęcie chińskiego Manusa przez Meta za kwotę 2 miliardów dolarów oraz błyskawiczna popularność otwartoźródłowych projektów typu OpenClaw sugerują, że to tutaj rozegra się kolejna faza technicznego wyścigu zbrojeń.

Niewidzialne AI – nowe wyzwanie dla analityków

Analitycy a16z przyznają, że tradycyjne mierniki, takie jak ruch na stronie czy liczba pobrań aplikacji, stają się coraz mniej miarodajne. Sztuczna inteligencja „znika” wewnątrz produktów, które już znamy. Kiedy Canva, Notion czy CapCut integrują modele generatywne w swoich interfejsach, ich realne użycie nie jest już widoczne w statystykach domen OpenAI czy Google Core. Przejście z fazy samodzielnych produktów do etapu wszechobecnych funkcji wbudowanych (embedded AI) to ostateczny dowód na dojrzałość technologii, która powoli przestaje być nowinką, a staje się standardem infrastrukturalnym.