Przyspieszony tor dla „wiecznych chemikaliów”: zagrożenia w erze centrów danych
W ostatnich miesiącach administracja Trumpa zainicjowała falę deregulacji, motywowaną potrzebą rozbudowy infrastruktury centrów danych, kluczowej dla rozwoju sztucznej inteligencji. Poza cofnięciem regulacji dotyczących czystej wody i otwarciem terenów publicznych na wydobycie węgla, uwaga skupiła się teraz na przepisach chemicznych. Nowa polityka zapowiada przyspieszoną ścieżkę zatwierdzania nowych chemikaliów w USA, w tym potencjalnie groźnych substancji PFAS, znanych jako „wieczne chemikalia”, przy ograniczonym nadzorze.
We wrześniu Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ogłosiła priorytetyzację przeglądu regulacyjnego nowych chemikaliów wykorzystywanych w centrach danych i pokrewnych projektach. Inicjatywa ta jest częścią szerszych reform, wprowadzanych po wydaniu rozporządzeń wykonawczych dotyczących sztucznej inteligencji oraz wdrożeniu planu działania AI Białego Domu w lipcu. Plan ten, choć powstał w oparciu o ponad 10 000 ogólnych komentarzy, uwzględniał również setki głosów z branży.
Obawy ekspertów wobec przyspieszonej procedury
Greg Schweer, który w latach 2008-2020 stał na czele oddziału EPA do spraw zarządzania nowymi chemikaliami, wyraża poważne obawy. „Obawiam się, że administracja chce nałożyć jak najmniej ograniczeń na chemikalia” – twierdzi Schweer. Porównując obecną sytuację z poprzednimi administracjami, zauważa: „W przeszłości politycy trzymali się z dala od regulacji chemicznych, pozwalając decydować nauce. Teraz przemysł ma gotowy posłuch dla swoich opinii”. Administracja Trumpa argumentuje, że dziedziczy po poprzednikach ogromne zaległości w przeglądzie chemikaliów, które opóźniają projekty związane z centrami danych i sztuczną inteligencją. Lee Zeldin, administrator EPA, oświadczył, że agencja „chce zejść z drogi i pomóc przyspieszyć postęp w tych krytycznych obszarach, zamiast utrudniać prace”.
We wrześniu EPA opublikowała instrukcje dla firm dotyczące składania dokumentacji, potwierdzającej związek chemikaliów z „kwalifikującym się projektem”. Takie projekty obejmują centra danych, inicjatywy zwiększające moc sieci elektrycznej o co najmniej 100 megawatów, projekty „chroniące bezpieczeństwo narodowe” lub inne uznane za takie przez odpowiednich sekretarzy. Brigit Hirsch, rzeczniczka prasowa EPA, zapewniła, że chemikalia spełniające kryteria zostaną jedynie ‘szybciej’ rozpatrzone, bez pomijania jakichkolwiek etapów przeglądu. „Żaden element procesu przeglądu nowych chemikaliów nie zostanie pominięty ani ominięty” – napisała Hirsch w e-mailu. – „Proces ten będzie identyczny jak dla wszystkich innych zgłoszeń, zachowując ten sam wysoki poziom integralności naukowej i te same progi dla określenia ryzyka”.
Schweer jednak ostrzega, że nowa polityka może zostać wykorzystana do wprowadzenia nowych lub istniejących chemikaliów z niewielkim nadzorem. „Są tu naprawdę duże luki, aby przepchnąć chemikalia” – mówi. – „Jeśli masz znajomego w Departamencie Obrony lub Handlu, wystarczy, że ta osoba wyśle list stwierdzający, że 'jest to kwalifikujący się projekt’. Nie potrzeba żadnych dowodów”. Dodatkowo, presja polityczna na szybkie zatwierdzanie może prowadzić do niedbalstwa ze strony recenzentów EPA. „Jeśli musisz działać szybko, szukasz skrótów i nie zawsze masz czas dokładnie przeanalizować wszystkie dane” – dodaje Schweer.
Problem „wiecznych chemikaliów” w centrach danych
Zdaniem ekspertów, same centra danych nie będą głównym źródłem nowych zastosowań chemicznych w ramach tej polityki. Walter Leclerc, niezależny konsultant do spraw zdrowia i bezpieczeństwa dla branży centrów danych, zauważa, że wiele chemikaliów używanych obecnie w centrach danych jest powszechnie stosowanych w innych sektorach przemysłu, jak smary, środki gaśnicze czy chemikalia do uzdatniania wody. Kluczowym obszarem, gdzie nowe chemikalia mogą zyskać na znaczeniu, jest chłodzenie. Chłodzenie immersyjne, w szczególności dwufazowe chłodzenie immersyjne, polega na zanurzeniu serwerów w specjalnym płynie nieprzewodzącym prądu. Może to znacznie obniżyć koszty energii, ale wiąże się z potencjalnym ryzykiem środowiskowym.
Niektóre płyny używane w dwufazowym chłodzeniu immersyjnym zawierają fluor i węgiel, tworząc substancje per- i polifluoroalkilowe (PFAS). Te „wieczne chemikalia” są związane z szeregiem problemów zdrowotnych, od zwiększonego ryzyka raka po problemy reprodukcyjne i osłabienie odporności. Rosnące regulacje, w tym proponowany przez UE ścisły zakaz PFAS, zwracają uwagę na ten problem.
Więksi gracze rynkowi, jak Microsoft, zdają sobie sprawę z ryzyka związanego z PFAS. Badanie z kwietnia, współautorstwa Microsoftu, wykazało, że „ewoluujące regulacje PFAS w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych mogą ograniczyć” stosowanie dwufazowego chłodzenia immersyjnego. Microsoft potwierdził, że obecnie nie używa tej technologii w swoich centrach danych.
Tymczasem firmy takie jak Exxon i Shell promują swoje płyny chłodnicze jako „wolne od PFAS”. Jednakże gigant chemiczny Chemours wprowadził produkty do chłodzenia dwufazowego, wykorzystujące płyny zawierające fluor, wodór i węgiel, które mogą być typami PFAS. Chemours podkreśla w swoich raportach zrównoważonego rozwoju, że płyny te mogą zmniejszyć zużycie energii potrzebnej do chłodzenia centrów danych nawet o 90%. Firma ta, odłączona od DuPont w 2015 roku, boryka się z miliardowymi roszczeniami sądowymi związanymi z zanieczyszczeniami PFAS.
Ryzyko dla przemysłu półprzewodników i poza nim
Procedura przyspieszonego przeglądu może przynieść korzyści również przemysłowi półprzewodników, który produkuje chipy zasilające centra danych. W procesie produkcji półprzewodników PFAS są wykorzystywane na wielu etapach, w tym w fotolitografii. Jonathan Kalmuss-Katz, prawnik z organizacji ekologicznej Earthjustice, zauważa, że przemysł półprzewodników jest głównym motorem zapotrzebowania na nowe chemikalia. „Administracja kieruje się mentalnością 'AI za wszelką cenę’, spiesząc się z budowaniem coraz większej liczby centrów danych i fabryk chipów, bez żadnego sensownego planu radzenia sobie z ich wpływem na klimat, zasoby naturalne i toksyczne substancje” – mówi Kalmuss-Katz.
Dokumenty lobbingowe ujawniają, że przemysł półprzewodników aktywnie dąży do zmian w programie nowych chemikaliów EPA. Nancy Beck, obecnie szefowa Biura Bezpieczeństwa Chemicznego i Zapobiegania Zanieczyszczeniom, spotkała się z przedstawicielami SEMI, globalnej organizacji reprezentującej branżę, aby omówić podejście EPA do PFAS i innych chemikaliów kluczowych dla ich produkcji. Z korespondencji wynika, że Beck zasugerowała SEMI złożenie publicznego komentarza wspierającego zmiany w programie, co też nastąpiło.
Nowa polityka EPA nie ogranicza się wyłącznie do chemikaliów używanych bezpośrednio w centrach danych czy do ich komponentów. Zarówno zeszłoroczne rozporządzenia wykonawcze dotyczące AI, jak i nowa polityka EPA otwierają drogę do przyspieszonego zatwierdzania chemikaliów daleko wykraczających poza te, które są głównie lub wyłącznie używane w centrach danych. Eksperci obawiają się, że to może umożliwić wielu firmom próbę uzyskania zgody na nowe produkty poprzez powiązanie ich z budową centrów danych. „Jeśli firma zaplanowała centrum danych, nie będzie czekać na zatwierdzenie nowego chemikaliów przez agencję” – mówi Schweer. – „Powinni mieć wszystko gotowe do działania. Nie oznacza to jednak, że ktoś nie użyje [nowej polityki] jako pretekstu do przepchnięcia jakiegoś chemikaliów”. Zarówno Leclerc, specjalista od centrów danych, jak i Schweer, choć popierają reformy programu przeglądu nowych chemikaliów i eliminację zaległości, wyrażają zaniepokojenie nową polityką dotyczącą centrów danych. Przyspieszenie tego procesu może być „ruchem pro-wzrostowym” – mówi Leclerc. – „Ale z pewnością ma to długoterminowe konsekwencje dla bezpieczeństwa”.
