Bruksela uderza w Groka. Koniec ery pornograficznej samowolki AI
Wystarczyło sto milisekund algorytmicznej kalkulacji, by algorytm Elona Muska zamienił internet w śmietnisko cyfrowej przemocy. Grok, chatbot zintegrowany z platformą X, w zaledwie 11 dni wygenerował 3 miliony obrazów o charakterze seksualnym. Nie oszczędził nikogo: od szwedzkiej wicepremierki po tragicznie zmarłą Anne Frank.
Koniec bezpiecznej przystani dla Big Tech
Unijna machina legislacyjna, zazwyczaj ociężała, tym razem zareagowała z rzadką brutalnością. Filar dyplomatyczny 27 państw członkowskich przyjął w piątek poprawkę do pakietu Omnibus VIII. Cel jest prosty: całkowity zakaz tworzenia treści intymnych bez wyraźnej zgody osób, których dotyczą. To już nie jest kwestia „wolności słowa”, lecz cyberbezpieczeństwa i ochrony podstawowej ludzkiej godności.
Francusko-hiszpańska ofensywa
Paryż i Madryt nie zamierzały czekać na dobrą wolę korporacji z Doliny Krzemowej. Ich propozycja, błyskawicznie zaakceptowana przez ambasadorów, uderza w fundamenty obecnych generatorów grafiki. Nowe przepisy wprowadzają bezwzględną odpowiedzialność karną za systemy manipulujące wizerunkiem w celu przedstawienia czynności seksualnych lub intymnych części ciała.
To uderzenie w model biznesowy X, który zrezygnował z moderacji w imię źle pojętego libertynizmu.
Szokujące dane z frontu dezinformacji
Raport Centrum Przeciwdziałania Nienawiści Cyfrowej obnaża skalę patologii systemu Grok:
- 3 miliony wygenerowanych obrazów o charakterze seksualnym w niespełna dwa tygodnie.
- Ponad 23 tysiące materiałów przedstawiających wykorzystywanie nieletnich.
- Brak jakiejkolwiek wstępnej oceny ryzyka przed wdrożeniem narzędzia na rynek masowy.
Komisja Europejska traci cierpliwość
Bruksela nie poprzestaje na teoretycznych zakazach. Komisja Europejska wszczęła formalne dochodzenie przeciwko platformie X. Zarzut jest ciężki: firma nie zrobiła nic, by ograniczyć ryzyko generowania toksycznego contentu, ignorując unijne standardy Digital Services Act. Musk gra va banque, ale tym razem przeciwnik ma w ręku paragrafy, które mogą kosztować miliardy euro.
AI Act przestaje być zbiorem dobrych życzeń, stając się klatką dla niekontrolowanego rozwoju algorytmów dezinformacyjnych.
Co dalej z prawem do wizerunku?
Ostateczne starcie nastąpi 18 marca. Wtedy komisje LIBE oraz IMCO poddadzą pod głosowanie wynegocjowany tekst. Zgoda między europosłami różnych frakcji sugeruje, że los deepfake’ów jest przesądzony. Unia Europejska jako pierwszy kontynent na świecie mówi głośno: twój wizerunek nie jest darmowym paliwem dla cudzych fantazji napędzanych procesorami Nvidii.
To jasny sygnał dla rynku: albo wdrożycie skuteczne filtry, albo wasze modele zostaną w Europie po prostu wyłączone.
