Chaos zamiast porządku. Nowe rozporządzenie Trumpa w sprawie AI może pogrążyć startupy
Administracja Donalda Trumpa próbuje zaprowadzić porządek w regulacjach dotyczących sztucznej inteligencji, ale efekt może być odwrotny od zamierzonego. Podpisane w czwartek rozporządzenie wykonawcze ma na celu wyeliminowanie „legislacyjnej mozaiki” stanowych przepisów, które zdaniem Białego Domu hamują innowacyjność, zwłaszcza w mniejszych firmach. Zamiast stabilizacji, branża technologiczna może jednak otrzymać bilet na wieloletnią batalię sądową, która pogrąży startupy w jeszcze większej niepewności.
Rozporządzenie zatytułowane „Zapewnienie krajowych ram polityki dla sztucznej inteligencji” uruchamia federalną machinę prawną. Departament Sprawiedliwości w ciągu 30 dni ma powołać grupę zadaniową do kwestionowania stanowych ustaw, argumentując, że AI jest częścią handlu międzystanowego i podlega jurysdykcji federalnej. W tym samym czasie Departament Handlu ma stworzyć listę „uciążliwych” przepisów, co może wpłynąć na dostępność funduszy federalnych dla poszczególnych stanów. Rozporządzenie zachęca również Federalną Komisję Handlu (FTC) i Federalną Komisję Łączności (FCC) do zbadania możliwości wprowadzenia jednolitych standardów.
To jednak nie tworzy prawa, a jedynie deklaruje wojnę prawną istniejącym regulacjom. Eksperci są zgodni, że stany nie oddadzą bez walki swojego prawa do ochrony konsumentów. „Stany będą bronić swoich uprawnień w sądach, a sprawy te prawdopodobnie trafią aż do Sądu Najwyższego” – komentuje Sean Fitzpatrick, prezes LexisNexis. Dla startupów oznacza to lata funkcjonowania w prawnym zawieszeniu, z koniecznością jednoczesnego śledzenia dynamicznych przepisów stanowych i wyroków sądowych.
Paradoksalnie, najbardziej poszkodowani mogą być ci, którym rozporządzenie miało pomóc. „Startupy zazwyczaj nie posiadają rozbudowanych działów prawnych i programów zgodności z regulacjami, dopóki nie osiągną odpowiedniej skali. Wdrożenie takich programów jest kosztowne i czasochłonne” – wyjaśnia Hart Brown, główny autor zaleceń grupy zadaniowej ds. AI w Oklahomie. Andrew Gamino-Cheong, współzałożyciel firmy Trustible, zajmującej się zarządzaniem AI, jest jeszcze bardziej dosadny: „Wielkie firmy technologiczne stać na prawników, którzy pomogą im nawigować w tej niepewności. Najbardziej ucierpią startupy, które nie mogą pozyskać miliardów dolarów na życzenie”.
Taka niestabilność ma też wymierne skutki biznesowe. Prawna dwuznaczność utrudnia sprzedaż produktów AI klientom z sektorów wrażliwych na ryzyko, takich jak finanse, prawo czy opieka zdrowotna. Wydłuża to cykle sprzedażowe, zwiększa koszty i podważa zaufanie do technologii, które i tak jest już na niskim poziomie.
Nie brakuje głosów, że za ruchem administracji stoją interesy największych graczy. „To rozporządzenie, inspirowane przez Davida Sacksa, jest prezentem dla oligarchów z Doliny Krzemowej, którzy używają swoich wpływów w Waszyngtonie, by chronić siebie i swoje firmy przed odpowiedzialnością” – stwierdził Michael Kleinman z Future of Life Institute. Sacks, pełniący rolę nieformalnego doradcy Trumpa ds. AI i kryptowalut, od dawna lobbował za federalnym wyparciem stanowych regulacji.
Wszyscy zgadzają się co do jednego – jednolity, krajowy standard byłby dla branży korzystny. Jednak, jak zauważa Gary Kibel, partner w kancelarii Davis + Gilbert, „rozporządzenie wykonawcze nie jest właściwym narzędziem do uchylania ustaw należycie przyjętych przez stany”. W obecnej sytuacji możliwe są dwa skrajne scenariusze: albo powstaną bardzo restrykcyjne przepisy, albo nie powstanie nic, co stworzy „dziki zachód” sprzyjający tym, którzy mogą sobie pozwolić na największe ryzyko. Presja na działanie przenosi się teraz na Kongres. „Nie możemy mieć plątaniny stanowych praw, ale długa walka sądowa o konstytucyjność rozporządzenia wykonawczego nie jest lepszym rozwiązaniem” – podsumowuje Morgan Reed, prezes The App Association. Piłka jest po stronie ustawodawców, którzy muszą stworzyć kompleksowe, oparte na ryzyku ramy prawne dla AI, zanim prawny chaos zdusi innowacje u podstaw.
