Senat USA uderza w deepfake’i z Groka. Ofiary zyskają prawo do pozywania twórców
Amerykański Senat jednogłośnie zatwierdził projekt ustawy Defiance Act, dając ofiarom niekonsensualnych, seksualnych obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję prawo do pozywania ich twórców. Jak donosi Bloomberg, nowe regulacje pozwolą poszkodowanym na dochodzenie odszkodowań oraz uzyskiwanie sądowych zakazów zbliżania się. Jest to kluczowy krok w walce z cyfrową przemocą, przenoszący ciężar odpowiedzialności bezpośrednio na osoby generujące szkodliwe treści.
Uzupełnienie luki prawnej
Legislacja ta stanowi nadbudowę dla ustawy „Take It Down Act”, podpisanej w maju przez prezydenta Donalda Trumpa, która koncentruje się na odpowiedzialności platform. Zgodnie z „Take It Down Act”, media społecznościowe są zobowiązane do usuwania nielegalnych treści w ciągu 48 godzin od zgłoszenia przez ofiarę. Defiance Act dodaje do tych przepisów karnych warstwę środków cywilnoprawnych, dając ofiarom oręż do bezpośredniej walki z agresorami.
Mimo jednomyślności w Senacie, przyszłość ustawy nie jest jeszcze przesądzona. Podobny projekt przeszedł przez Senat już w 2024 roku, ale utknął na etapie prac w Izbie Reprezentantów. Aby nowe prawo weszło w życie, niższa izba Kongresu musi tym razem doprowadzić proces legislacyjny do końca.
Problem skali: Grok i platforma X
Impulsem do zaostrzenia przepisów stała się rosnąca rola platformy X (dawniej Twitter) jako jednego z głównych źródeł niekonsensualnej pornografii AI. Analiza przeprowadzona przez badaczkę deepfake’ów, Genevieve Oh, ujawniła niepokojącą skalę zjawiska. W badanym okresie 24 godzin, model AI Grok, należący do firmy Elona Muska, generował średnio 6700 obrazów o charakterze seksualnym lub sugerującym nagość na godzinę.
W reakcji na krytykę, platforma X ograniczyła dostęp do funkcji generowania obrazów w Groku wyłącznie dla płatnych subskrybentów. Ruch ten spotkał się z ostrą ripostą biura brytyjskiego premiera Keira Starmera. Downing Street skrytykowało decyzję firmy Muska, argumentując, że wprowadzenie opłat za narzędzie tworzące nielegalne treści zamienia je po prostu w „usługę premium”, zamiast rozwiązywać problem u źródła. W obliczu tych wydarzeń Wielka Brytania zapowiedziała rygorystyczne egzekwowanie własnego prawa przeciwko niekonsensualnej seksualizacji wizerunku.
