Ostatnie starcie wokół RAISE Act: nowojorska ustawa o AI ostrzejsza niż kalifornijska i pod silnym atakiem lobbystów
Co zawiera RAISE Act
Responsible AI Safety and Education Act — projekt autorstwa posła Alexandra Boresa i senatora Andrew Gounardesa — rozszerza standardy przejrzystości w stosunku do niedawno przyjętej w Kalifornii ustawy SB 53. Podobnie jak SB 53, RAISE wymaga od największych dostawców modeli AI publikowania polityk bezpieczeństwa i raportowania incydentów, lecz idzie dalej w szczegółowości i zasięgu obowiązków.
Ustawa nakłada obowiązek przeprowadzania testów bezpieczeństwa i ujawniania wyników. Jeśli testy wykryją, że model stwarza „nieuzasadnione ryzyko krytycznej szkody”, firma nie będzie mogła go wprowadzić na rynek. Polityki bezpieczeństwa (SSP) mają opisywać środki i procedury, które — gdy zostaną poprawnie wdrożone — „odpowiednio zmniejszą ryzyko krytycznych szkód”, a wiele elementów tych dokumentów musi być opisanych szczegółowo.
RAISE zawiera też mechanizmy sankcyjne: grzywny sięgające 10 mln dolarów za pierwsze naruszenie i do 30 mln przy powtórce. Co istotne, próg podmiotów objętych regulacją nie jest liczony wyłącznie przez przychody: ustawa obejmuje firmy, które wydatkowały ponad 100 mln dolarów na koszty obliczeniowe treningu modeli — dzięki czemu trafia także do organizacji prowadzących intensywne prace treningowe bez jeszcze osiągniętych przychodów, jak wskazują obserwatorzy w kontekście niektórych nowych inicjatyw badawczych.
Skala oporu: finansowanie kampanii przeciwko ustawie
RAISE Act spotkał się z silnym i dobrze skoordynowanym oporem branży. Grupy takie jak NetChoice i Chamber of Progress wezwały gubernator Hochul do weta, oceniając projekt jako potencjalnie hamujący innowacje i słabo uzasadniony pod kątem korzyści publicznych. W liście do gubernator wskazali na brak „jasnego uzasadnienia politycznego” i brak pilnej potrzeby działania na taką skalę.
Szczególnie aktywna jest organizacja American Innovators Network (AIN) powiązana z Andreessen Horowitz. Rejestr stanowy ujawnia umowy AIN z firmami lobbingowymi na kwoty przekraczające 250 tys. dolarów, w tym kontrakty przewidujące „usługi aktywacji hiper‑lokalnej”, rekrutowanie orędowników i kampanie w mediach społecznościowych. AIN wydała też ponad 100 tys. dolarów na reklamy cyfrowe dotyczące RAISE Act i pokrewnych projektów od czerwca tego roku.
Taktyka kampanii: reklamy, petycje, „grassroots”
Dane reklamowe pokazują, że AIN przeznaczyła około 60 tys. dolarów na reklamy Google skierowane wprost na temat RAISE Act — materiały te były wyświetlane łącznie ponad 6 mln razy od końca czerwca. Na Facebooku organizacja wydała między 57 a niemal 70 tys. dolarów, osiągając około 2 mln wyświetleń. Niektóre kreacje przedstawiają ustawę jako zagrożenie dla startupów i miejsc pracy w nowojorskim sektorze technologicznym oraz zachęcają do wysyłania gotowych listów do gubernatora.
W kampanii wykorzystano zarówno przekazy alarmistyczne — „nadmiar regulacji może zniszczyć tysiące miejsc pracy w nowojorskim techu” — jak i działania „oddolne” koordynowane przez firmy lobbingowe. AIN nie odpowiedziała na prośby o komentarz.
Reakcje autorów ustawy i kontekst polityczny
Senator Gounardes ocenia intensywność lobbingu jako bezprecedensową od czasu prac nad ustawą chroniącą dzieci online, którą nadzorował dwa lata temu. „Nie widziałem takiego nacisku od czasu, gdy firmy społecznościowe próbowały zablokować nasz projekt” — mówi. Poseł Bores podkreśla, że wielu głównych graczy otrzymało projekty robocze wcześniej i miało szansę na merytoryczne uwagi. Część z nich aktywnie uczestniczyła w konsultacjach; inni — według Boresa, w tym niektóre grupy venture capital z Kalifornii — zrezygnowały z dialogu, a teraz finansują kampanie mające zdławić ustawę.
Bores, który ma doświadczenie w branży (m.in. Palantir) i wykształcenie w dziedzinie uczenia maszynowego, argumentuje, że prawodawstwo powstało z powodu braku wdrożenia przez firmy zobowiązań złożonych Białemu Domowi w 2023 roku. „Rola rządu, gdy mamy potencjalną porażkę rynku, to ustalenie minimalnego poziomu bezpieczeństwa, którego wszyscy będą przestrzegać” — mówi.
Wsparcie społeczne i obawy o rozdrobnienie regulacji
RAISE Act ma poparcie szerokiego spektrum: związki zawodowe, część startupów, inwestorzy i wybrani eksperci AI — w tym Geoffrey Hinton — opowiedzieli się za projektem. Sondaże pokazują, że 84% mieszkańców Nowego Jorku wspiera takie rozwiązania. To polityczne paliwo, które autorzy liczą, że przechyli szalę przy decyzjach gubernatora.
Decyzja gubernator Kathy Hochul będzie miała znaczenie wykraczające poza granice stanu. W Nowym Jorku istnieje specyficzny proces legislacyjny, który pozwala gubernatorowi żądać poprawek nawet po przyjęciu ustawy przez parlament, co daje branży jeszcze jedną ścieżkę wpływu. Źródła oczekują, że negocjacje z Hochul rozpoczną się na dobre w nadchodzących tygodniach, a podpis może nastąpić do początku stycznia — choć nie brakuje też opinii, że ustawę można próbować osłabić przed podpisem.
Między regulacją państwową a oczekiwaniem na ustawę federalną
Wielu komentatorów zgadza się, że optymalnym rozwiązaniem byłaby jednolita regulacja federalna, zapobiegająca fragmentaryzacji prawa między stanami. Zarazem krytycy wskazują na paraliż legislacyjny Kongresu i brak szybkiej perspektywy na spójne prawo ogólnokrajowe. Jak mówi Gounardes: „Niestety Kongres w tej chwili nie potrafi skutecznie legislować”. Bores dodaje: „Najlepszym rozwiązaniem byłoby prawo federalne, ale ważniejsze jest to, że prawo w ogóle istnieje”.
Ocena i ryzyka
RAISE Act reprezentuje jedno z odważniejszych podejść stanowych do regulacji zaawansowanej AI — celując w procesy treningowe, wprowadzając rygor testowania i realne sankcje, a nawet mechanizm zakazu wydania modelu, jeśli wewnętrzne testy wskazują na niebezpieczeństwo. To przesunięcie od prostego obowiązku informowania ku instrumentom mogącym realnie wpłynąć na tempo wdrażania nowych systemów.
Równocześnie intensywne środki lobbingowe i kampanie informacyjne pokazują, że biznes zamierza wykorzystać zarówno argumenty o zagrożeniu innowacyjności, jak i narzędzia public relations, by wymusić zmiany. Pytanie pozostaje, czy negocjacje z gubernatorem doprowadzą do osłabienia kluczowych zapisów — i czy w efekcie nowojorska wersja regulacji będzie nadal stanowić istotne posunięcie w stronę odpowiedzialnego wprowadzania technologii AI.
Bez względu na wynik, los RAISE Act będzie uważnie obserwowany jako sprawdzian siły regulacji stanowych wobec potęgi i zasobów branży technologicznej — oraz jako potencjalny impuls do przyspieszenia prac nad spójną polityką na poziomie federalnym.
