Prawo

Koniec cyfrowego Dzikiego Zachodu? Rząd powołuje „inkwizycję” dla algorytmów

Polska właśnie postawiła fundamenty pod nowy, cyfrowy aparat nadzoru. Projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji, przyjęty przez rząd Donalda Tuska, to nie są kosmetyczne poprawki w kodeksie karnym – to całkowite wdrożenie unijnego AI Act, które przekształca teoretyczne zagrożenia w realne wyroki finansowe i karne.

Narodziny Komisji do spraw Sztucznej Inteligencji

Nad polskim rynkiem technologicznym wyrośnie nowy podmiot: Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. To ona będzie decydować, czy dany algorytm jest innowacją, czy niebezpiecznym narzędziem manipulacji. Jej kompetencje wychodzą daleko poza zwykłe doradztwo – organ zyska prawo do wydawania zaleceń pokontrolnych, a w skrajnych przypadkach, do całkowitego wycofania systemu z rynku.

Drakońskie stawki za błędy w kodzie

Rząd nie zamierza negocjować. Jeśli system AI zostanie uznany za naruszający zakazane praktyki (np. manipulację psychologiczną lub scoring społeczny), firma musi liczyć się z karą do 35 milionów euro lub 7% rocznego światowego obrotu.

Sankcje uderzą we wszystkich.

To koniec ery, w której odpowiedzialność rozmywała się w chmurze – przepisy dotyczą zarówno gigantów z Mountain View, jak i lokalnych software house’ów dostarczających rozwiązania AI dla HR czy e-commerce. Mniejsze uchybienia będą kosztować do 15 milionów euro lub 3% obrotu. Kwoty te będą przeliczane według kursu NBP z 28 stycznia każdego roku, co czyni z nich zmienny, ale zawsze wysoki cel dla prawników korporacyjnych.

Więzienie za utrudnianie kontroli

Najbardziej uderzającym elementem nowej regulacji nie są jednak pieniądze, ale odpowiedzialność osobista. Projekt przewiduje karę ograniczenia wolności za utrudnianie czynności kontrolnych prowadzonych przez Komisję.

  • Blokowanie dostępu do dokumentacji technicznej AI.
  • Niewykonanie decyzji o natychmiastowym zaprzestaniu stosowania systemu.
  • Utrudnianie weryfikacji algorytmów wysokiego ryzyka.

Cyfrowa tarcza czy biurokratyczny kaganiec?

Eksperci, w tym dr Dorota Szymborska, określają nowe prawo mianem „cyfrowej tarczy”, która ma chronić pracowników przed algorytmicznym zwolnieniem i użytkowników mediów społecznościowych przed drapieżną optymalizacją. To optymistyczna interpretacja.

Sceptycy widzą w tym jednak ogromne ryzyko nadmiernej regulacji. Komisja AI będzie posiadała narzędzia, które przy złej woli politycznej mogą zdusić innowacyjność lokalnych startupów pod ciężarem audytów i wymogów transparentności, którym sprostają tylko najbogatsi.

Kluczowe daty dla biznesu

Czasu na adaptację jest drastycznie mało. Najsurowsze zakazy dotyczące praktyk manipulacyjnych wchodzą w życie już 2 sierpnia 2025 roku. Pozostałe obowiązki i sankcje zaczną być stosowane jeszcze w sierpniu bieżącego roku. Firmy muszą teraz przeprowadzić audyt swoich modeli AI, zanim zrobi to za nich państwowy inspektor z uprawnieniami dochodzeniowymi.

Państwo polskie oficjalnie uznało, że algorytm nie jest tylko matematyką – jest narzędziem władzy, które wymaga kagańca.