Społeczeństwo

Powrót do randek offline: Czy AI to tylko fasada w poszukiwaniu autentycznych relacji?

Przez ostatnią dekadę branża randkowa budowała swoją potęgę na bezwzględnej skali, ambicji i optymalizacji zysków, często kosztem jakości ludzkich połączeń. W miarę jak zmęczenie niekończącym się swipe’owaniem osiągnęło apogeum, sektor ten zaczął szukać odkupienia. Sztuczna inteligencja, promowana przez gigantów jako panaceum na cyfrowe zmęczenie, miała stanowić odpowiedź na to narastające zapotrzebowanie na bardziej autentyczne i trwałe relacje. Celem nie było już tylko doganianie konkurencji czy wdrażanie nowych technologii, lecz prawdziwa zmiana doświadczenia użytkownika.

W ostatnich miesiącach aplikacje randkowe masowo wprowadziły rozwiązania oparte na AI. Three Day Rule, weteran wśród usług matrymonialnych, uruchomiło aplikację Tai, oferującą coaching w czasie rzeczywistym. Grindr, dążący do zmian w swojej reputacji, integruje narzędzia Anthropic i Amazon w swoich funkcjach „wingman” oraz podsumowaniach czatów, choć nie wszyscy użytkownicy przyjęli te nowości z entuzjazmem. Firmy takie jak Iris, Rizz i Elate również udostępniły funkcje AI, mające ułatwić użytkownikom początkowe etapy rozmów. Rynek wirtualnych towarzyszy miłosnych, według raportu TechCrunch, odnotował ponad 96-procentowy wzrost od 2024 roku, co koresponduje z anegdotycznymi doniesieniami o rozwodach spowodowanych „romansami” ze sztuczną inteligencją. Nawet Tinder, w ramach odświeżenia marki, wprowadził obowiązkową weryfikację twarzy, aby przeciwdziałać masowemu tworzeniu fałszywych kont, co, jak przyznał Yoel Roth, szef działu zaufania i bezpieczeństwa w Match Group, jest kluczową kwestią dla platformy.

Mimo tych technologicznych innowacji dane analityczne malują inny obraz. Badanie Pew Research Center sprzed kilku lat wykazało, że niemal 60 procent dorosłych singli w USA nie szukało aktywnie związków ani luźnych randek. Firma analityczna Apptopia odnotowała spadek ogólnego zaangażowania użytkowników w kilku aplikacjach o 7 procent rok do roku. Chociaż dziesiątki milionów osób nadal codziennie przegląda profile, przewija i „lajkuje”, branża desperacko potrzebowała naprawy wizerunku. AI jawiła się jako łatwa odpowiedź, jednak rzeczywistość pokazała, że problem leży głębiej niż w niedoskonałościach algorytmów.

Równolegle do boomu na AI, z równie dużą siłą narastał trend w kierunku bardziej analogowych, ludzkich i fizycznych doświadczeń. Młodzi ludzie, choć wciąż pragną miłości, przestali wierzyć, że rozwiązanie ich problemów znajduje się w ich telefonie. Eric Waldstein, dyrektor generalny Beyond – nowego klubu towarzyskiego promującego interakcje online i offline – w lutym przewidywał wzrost popularności bardziej celowych i wyselekcjonowanych doświadczeń, oferujących to, czego algorytm nie jest w stanie zapewnić. Jego prognozy okazały się trafne.

W kolejnych miesiącach, nawet gdy AI usprawniała cyfrowe połączenia, ludzie zaczęli aktywnie dążyć do poznawania się osobiście, bez pośrednictwa ekranu. Klasyczne, spontaniczne spotkania powróciły do łask. Influencerka Laurie Cooper spopularyzowała akcję „Sit at the Bar September”, a w Los Angeles zaczęły pojawiać się „flirting parties”. Platforma Eventbrite potwierdziła, że w 2025 roku odnotowano gwałtowny wzrost liczby wydarzeń randkowych „w realu”. Wydarzenia nastawione na zawieranie przyjaźni wzrosły o 35 procent w porównaniu z poprzednim rokiem, a frekwencja na randkowych wieczorach z grami planszowymi wzrosła o 55 procent.

Co więcej, nawet niektóre z najbardziej obiecujących aplikacji randkowych ostatnio świadomie zrezygnowały z dążenia do masowej skali na rzecz intencji. Cerca łączy ludzi w oparciu o wzajemne znajomości, Breeze postanowiło wskrzesić ideę randki w ciemno, a Timeleft oferuje organizowanie kolacji dla użytkowników z przypadkowymi grupami osób w ich mieście, kierując się mottem „zmieniając nieznajomych w przyjaciół”.

Jak trafnie zauważa Eric Waldstein, „ludzie chcą, aby cyfrowe narzędzia ułatwiały interakcje w prawdziwym życiu, a nie je zastępowały”. Przewiduje on, że nadchodząca era randkowania będzie charakteryzować się „przejściem od zasięgu do zaufania”, gdzie single będą poszukiwać dodatkowej dawki człowieczeństwa. W 2025 roku nadrzędnym celem dla branży randkowej stało się zachęcanie ludzi do wyjścia z sieci i powrotu do fizycznego świata w poszukiwaniu dawnej architektury połączeń – niezależnie od tego, czy z pomocą AI, czy bez niej. To sygnał, którego wielu oczekiwało: prawdziwe spotkania wciąż mają siłę, której algorytmy nie są w stanie zastąpić.