Polityka

Koniec ery globalizmu? Davos pod dyktatem Silicon Valley

Sztuczna inteligencja zamiast dyplomacji

Promenada w Davos, niegdyś mekka polityków debatujących o globalnym ociepleniu i nierównościach społecznych, w tym roku wyglądała jak główna ulica Palo Alto. Obecność gigantów, takich jak Meta czy Salesforce, nie ograniczała się jedynie do efektownego brandingu witryn sklepowych. Przede wszystkim przejęli oni narrację całego Forum, zamieniając klasyczne panele ekonomiczne w technologiczną debatę o przyszłości AI.

Bańka czy nowa rewolucja?

Choć entuzjazm wokół modeli językowych i automatyzacji jest wszechobecny, w kuluarach wybrzmiewają już pierwsze głosy krytyczne. Liderzy branży technologicznej, zamiast licytować się na optymistyczne prognozy, zaczęli publicznie ostrzegać przed pęknięciem bańki inwestycyjnej. Krytyka dotknęła również polityki handlowej, która, w opinii wielu szefów spółek technologicznych, nie nadąża za tempem innowacji, hamując potencjał wdrożeniowy nowych systemów.

Przesunięcie priorytetów

To, co działo się w Davos, to sygnał głębszej zmiany w strukturze globalnych wpływów. Tradycyjne problemy humanitarne, choć nadal obecne w agendzie, zostały przyćmione przez pragmatyczne rozmowy o finansowaniu startupów, takich jak m.in. Serve Robotics, oraz o tym, jak rządy powinny uregulować sektor technologiczny, by nie zdusić rozwoju. Davos przestało być miejscem szukania kompromisów społecznych, a stało się areną, na której technologia definiuje nowy porządek gospodarczy.