Deepfake w filipińskiej polityce: Nowe narzędzie propagandy i dezinformacji, czy wyrażanie opinii?
Filipińska scena polityczna staje się areną, na której sztuczna inteligencja odgrywa coraz bardziej widoczną rolę, niejednokrotnie zacierając granice między informacją a dezinformacją. Ostatni przypadek, związany z procedurą impeachmentu wiceprezydent Sary Duterte, doskonale ilustruje ten trend.
Sprzymierzeńcy Duterte, w obliczu narastających oskarżeń o korupcję i złe zarządzanie funduszami publicznymi, sięgnęli po propagandowy film. Materiał przedstawiał dwie cyfrowo wygenerowane postacie, rzekomo uczniów, krytykujących proces impeachmentu jako motywowany politycznie i przykład „wybiórczej” sprawiedliwości. Chociaż film został szybko zdemaskowany jako deepfake, a rzeczniczka pałacu prezydenckiego, Claire Castro, potępiła jego rozpowszechnianie jako fałszywych wiadomości, to reakcja samych polityków okazała się zaskakująca.
Wiceprezydent Duterte stwierdziła, że nie widzi nic złego w udostępnianiu materiałów generowanych przez AI, o ile nie przynoszą one zysku. Podobnie senator Ronald dela Rosa, który sam rozpowszechniał wspomniany film, bronił swoich działań, twierdząc: „Nawet jeśli to AI… zgadzam się z przesłaniem”. Ta postawa podkreśla niepokojące pragmatyczne podejście do prawdy i autentyczności w sferze politycznej, gdzie liczy się przede wszystkim cel, a nie środek.
Debata nie kończy się jednak na jednej stronie. W odpowiedzi na pro-Duterte’owski deepfake, w sieci pojawił się kolejny, tym razem przedstawiający wygenerowaną postać starszej kobiety, która opowiadała się za impeachmentem. To polityczne ping-pongowanie cyfrowymi treściami stanowi kulminację narastającej sagi wokół wiceprezydent, oskarżonej między innymi o groźby pod adresem obecnego prezydenta Ferdinanda Marcosa Jr.
Sprawa Duterte, która w kwietniu została poddana głosowaniu w niższej izbie filipińskiego parlamentu w sprawie impeachmentu, nadal ma otwarty finał. Senat, któremu przekazano sprawę do rozpatrzenia, odesłał ją w czerwcu z powrotem do Izby Reprezentantów, prosząc o doprecyzowanie kwestii konstytucyjnych. Prokuratura w Izbie Reprezentantów nalega jednak na kontynuowanie procesu w Senacie.
Wykorzystanie deepfake’ów w filipińskiej polityce nie jest incydentem odosobnionym. W ubiegłym roku, w sieci krążył film AI przedstawiający prezydenta Marcosa zażywającego narkotyki. Obecnie policja filipińska bada kolejny deepfake z Marcosa promującego platformę handlową online. To wskazuje na systematyczne, a nie sporadyczne wykorzystanie technologii deepfake przez różne strony politycznego spektrum.
Fenomen deepfake’ów nie ogranicza się wyłącznie do Filipin. Międzynarodowe kampanie polityczne również zaczynają integrować treści generowane przez AI. Kampania Donalda Trumpa wykorzystywała obrazy kandydata jadącego na lwie czy mającego poparcie Taylor Swift. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w Azji, gdzie w ostatnich wyborach w Pakistanie, Indiach, Korei Południowej i Singapurze odnotowano szerokie zastosowanie filmów generowanych przez AI. Zdarzało się, że deepfake’i służyły nawet do kreowania poparcia ze strony nieżyjących już polityków, jak w przypadku indonezyjskiej partii Golkar, która stworzyła deepfake byłego prezydenta Suharto, zmarłego w 2008 roku.
Obecne deepfake’i w sprawie Duterte różnią się jednak od wcześniejszych przykładów. Zamiast podszywać się pod realne osoby, tworzą wirtualne awatary służące do wyrażania opinii politycznych. Jest to subtelna, lecz znacząca zmiana, która stawia nowe wyzwania przed twórcami prawa i społeczeństwem w kontekście rozróżniania prawdy od cyfrowo wygenerowanej fikcji w coraz bardziej złożonym środowisku informacyjnym.
