MediaWyszukiwarki

Koniec samowoli Google w Wielkiej Brytanii: Londyn nakazuje kontrolę nad treściami dla AI

Dominacja Google na brytyjskim rynku wyszukiwarek, sięgająca ponad 90 procent udziałów, przestała być jedynie faktem rynkowym, a stała się przedmiotem rygorystycznej interwencji państwa. Urząd Konkurencji i Rynków (CMA) oficjalnie nałożył na technologicznego giganta status firmy o „strategicznym znaczeniu rynkowym”. To precedensowa decyzja, która otwiera drogę do wymuszenia na korporacji z Mountain View zupełnie nowych standardów transparentności i sprawiedliwego traktowania partnerów biznesowych.

Wydawcy odzyskują głos w starciu z algorytmem

Kluczowym elementem pakietu naprawczego jest uderzenie w mechanizm AI Overview – zautomatyzowane podsumowania generowane przez sztuczną inteligencję, które często zniechęcają użytkowników do klikania w źródłowe linki. Zgodnie z nowymi wytycznymi wydawcy zyskają realne prawo weta. Będą mogli zastrzec, że ich materiały nie mogą być wykorzystywane do budowania odpowiedzi AI ani do trenowania modeli językowych Google, zachowując przy tym obecność w tradycyjnych wynikach wyszukiwania.

CMA kładzie również duży nacisk na atrybucję. Google zostanie zobowiązane do jasnego wskazywania źródeł, z których czerpie algorytm. Ma to zapobiec zjawisku pasożytowania na pracy redakcji informacyjnych, które inwestują w rzetelne dziennikarstwo, by później zobaczyć swoje ustalenia przepisane przez bota bez odpowiedniego odnośnika. Regulator oczekuje, że rankingi w usługach opartych na AI staną się przejrzyste, a zasady ich funkcjonowania przestaną być „czarną skrzynką” dla przedsiębiorców.

Miliardy funtów pod nadzorem

Skala problemu jest ogromna, co potwierdzają twarde dane finansowe. Tylko w 2025 roku brytyjskie firmy zainwestowały ponad 10 miliardów funtów w reklamy w ekosystemie Google. Uzależnienie gospodarki od jednego dostawcy infrastruktury informacyjnej stało się na tyle głębokie, że Sarah Cardell, szefowa CMA, mówi wprost o potrzebie wyrównania szans. Jej zdaniem nowe przepisy mają nie tylko chronić wydawców, ale przede wszystkim stymulować innowacyjność w sektorze technologicznym, który do tej pory musiał mierzyć się z monopolistyczną barierą wejścia.

Działania brytyjskiego urzędu mogą stać się drogowskazem dla innych państw europejskich i USA, gdzie debata nad wpływem generatywnej sztucznej inteligencji na rynek mediów wciąż nabiera tempa. Jeśli Google zostanie zmuszone do pełnej transparentności w Wielkiej Brytanii, utrzymanie obecnego modelu biznesowego opartego na bezkosztowej ekstrakcji danych w innych regionach może okazać się niemożliwe.