Grammarly przed sądem: Pozew zbiorowy za algorytmiczne podszywanie się pod pisarzy
Fantomowi redaktorzy pod lupą wymiaru sprawiedliwości
Popularne narzędzie do korekty tekstów Grammarly oraz stojąca za nim firma Superhuman znalazły się w centrum poważnego sporu prawnego. Do sądu federalnego w południowym dystrykcie Nowego Jorku wpłynął pozew zbiorowy, który rzuca światło na mroczną stronę trenowania i komercjalizacji modeli językowych. Główną powódką jest Julia Angwin, laureatka nagrody Pulitzera i założycielka The Markup, której nazwisko – obok takich sław jak Stephen King czy Neil deGrasse Tyson – posłużyło do promocji funkcji „Expert Review”.
Mechanizm działania narzędzia był prosty, a zarazem kontrowersyjny: użytkownicy mogli otrzymać wskazówki edytorskie generowane przez AI, które rzekomo odzwierciedlały warsztat konkretnych, uznanych autorów. Problem polega na tym, że nikt nie zapytał tych twórców o zgodę. Pozew argumentuje, że doszło do zawłaszczenia tożsamości setek dziennikarzy i pisarzy w celu generowania zysków, szacując roszczenia na kwotę przekraczającą 5 milionów dolarów.
Kryzys wizerunkowy i pospieszny odwrót
Reakcja Superhuman była błyskawiczna, choć spóźniona. Jeszcze przed ogłoszeniem pozwu firma zdecydowała się wyłączyć funkcję „Expert Review”. Dyrektor ds. zarządzania produktem, Ailian Gan, przyznała w oświadczeniu, że firma „chybiła celu”, a obecnie pracuje nad przeformatowaniem narzędzia tak, by oddać ekspertom realną kontrolę nad tym, jak – i czy w ogóle – są reprezentowani w cyfrowej przestrzeni.
Mimo przeprosin prawnicy reprezentujący poszkodowanych autorów podkreślają, że prawo stanowe Nowego Jorku i Kalifornii jednoznacznie zakazuje komercyjnego wykorzystywania nazwiska i wizerunku bez zezwolenia. To sprawa precedensowa, która dotyka szerszego problemu: narastającej frustracji profesjonalistów, którzy po dekadach szlifowania rzemiosła widzą, jak ich dorobek życia jest mielony przez algorytmy, a ich reputacja służy za darmową etykietę dla produktów technologicznych.
Jakość, która budzi politowanie
Sama Julia Angwin nie kryje oburzenia. W rozmowach z mediami podkreśla, że o istnieniu swojego cyfrowego sobowtóra dowiedziała się z branżowych newsletterów. Najbardziej uderzający jest jednak fakt, że porady udzielane przez „AI-Angwin” miały niewiele wspólnego z profesjonalizmem pierwowzoru. Dziennikarka zauważyła, że algorytm często pogarszał tekst, sugerując niepotrzebne komplikowanie prostych zdań lub dodawanie wątków niezwiązanych z tematem.
„To było wręcz chaotyczne. Byłam zaskoczona, jak niską jakość prezentowało to narzędzie” – skomentowała Angwin, dodając, że problem deepfake’ów przestał dotyczyć wyłącznie celebrytów z pierwszych stron gazet, a zaczął uderzać w rzetelnych rzemieślników słowa.
Przemysł AI na rozdrożu
Prezes Superhuman, Shishir Mehrotra, zapowiada twardą linię obrony, twierdząc, że zarzuty są bezzasadne. Jednocześnie przyznaje na platformach społecznościowych, że krytyka ze strony środowiska eksperckiego była zasadna i zmusiła firmę do refleksji nad tym, jak w przyszłości integrować wiedzę specjalistyczną z automatyzacją.
Sprawa Grammarly to kolejny sygnał ostrzegawczy dla gigantów z Doliny Krzemowej. Pokazuje, że etap radosnej twórczości i bezkarnego czerpania z dorobku kulturowego bez oglądania się na prawo autorskie i ochronę dóbr osobistych powoli dobiega końca. Wynik tego procesu może zdefiniować nowe zasady współpracy między twórcami a inżynierami sztucznej inteligencji.
