Energetyka

Koniec czystej iluzji? Google i problematyczny zwrot ku błękitnemu paliwu

Przez lata Google pozycjonowało się jako lider zielonej transformacji, wyznaczając standardy dla całej branży technologicznej w zakresie zakupu energii odnawialnej. Jednak najnowsze doniesienia dotyczące kompleksu Goodnight w hrabstwie Armstrong w Teksasie rzucają cień na ten wizerunek. Z analizy wniosków o pozwolenia emisyjne wynika, że nowa infrastruktura, powstająca przy wsparciu Google, będzie częściowo napędzana przez gigantyczną instalację gazową. Szacuje się, że roczna emisja gazów cieplarnianych z tego obiektu może wynieść ponad 4,5 miliona ton — to wartość niemal dziesięciokrotnie wyższa niż w przypadku przeciętnej elektrowni gazowej i, co bardziej uderzające, wyższa od emisji generowanych przez typowe bloki węglowe.

Pragmatyzm zamiast ideologii

Projekt Goodnight, realizowany we współpracy z firmą Crusoe, to jaskrawy dowód na zmianę paradygmatu w sektorze IT. Chociaż Google oficjalnie informuje o kontraktowaniu 265 megawatów energii wiatrowej dla tego obiektu, to dokumentacja techniczna wskazuje na konieczność jej wsparcia przez ponad 900 megawatów z turbin gazowych. Rzeczniczka spółki, Chrissy Moy, zaznacza, że istnienie pozwolenia nie oznacza jeszcze formalnego kontraktu na energię z gazu, jednak branżowi analitycy widzą w tym szerszy trend. W obliczu przeciążonych sieci energetycznych i gigantycznego zapotrzebowania na moc obliczeniową dla modeli AI, giganci technologiczni przestali czekać na modernizację publicznej infrastruktury.

Model „behind-the-meter” staje się nową normą

Zamiast polegać na niepewnych dostawach z zewnątrz, deweloperzy centrów danych coraz częściej decydują się na własne źródła zasilania, działające poza głównym systemem elektroenergetycznym. W tym scenariuszu „gaz jest królem”. To zjawisko nie dotyczy tylko Google. Podobne kroki podejmują inni gracze — przykładem może być Project Jupiter realizowany przez OpenAI i Oracle w Nowym Meksyku, którego potencjalne emisje szacuje się na astronomiczne 14 milionów ton rocznie. Cully Cavness, współzałożyciel firmy Crusoe, wprost nazywa gaz „krytycznym pomostem”, bez którego rozwój sztucznej inteligencji zostałby zahamowany przez niewydolność sieci energetycznej.

Cena cyfrowego postępu

Sytuacja w Teksasie pokazuje, że deklaracje o zeroemisyjności stają się coraz trudniejsze do utrzymania w starciu z fizycznymi ograniczeniami sieci. Choć Google i inni inwestorzy nadal inwestują w fotowoltaikę, wiatr czy technologie jądrowe (SMR), to gazowe turbiny stają się fundamentem, na którym budowana jest potęga AI. Dla ekologów to sygnał alarmowy: postęp w dziedzinie algorytmów odbywa się kosztem powrotu do paliw kopalnych na skalę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się nie do pomyślenia w kręgach elit Doliny Krzemowej.