Gemini przechodzi największy lifting od premiery. Interfejs 2.0 i aplikacja na macOS
Google przygotowuje duże przeprojektowanie aplikacji Gemini. Logan Kilpatrick, odpowiedzialny za produkt w Google AI Studio i Gemini API, zapowiedział, że zespół inwestuje w interfejs oznaczony jako 2.0. Celem jest ucywilizowanie obsługi: mniej tarcia przy wgrywaniu plików, łatwiejsza nawigacja między funkcjami i szybszy dostęp do wcześniejszych wyników. To obszary, w których obecna wersja przegrywa z rywalami, szczególnie na telefonach, gdzie część akcji wciąż przerzuca użytkownika do przeglądarki.
Co faktycznie się zmienia
Gemini App UX 2.0 ma być bardziej czytelny, hierarchicznie uporządkowany i budowany wokół konkretnych scenariuszy użycia, a nie jedynie strumienia czatu. W praktyce to oznacza interfejs, który lepiej eksponuje możliwości narzędzia, zamiast ukrywać je pod kolejnymi warstwami menu. Deklaracje brzmią sensownie – największym grzechem dotychczasowego projektu było to, że nie pokazywał pełni funkcji, które system już posiada.
Pierwsze efekty na Androidzie
Wersja Gemini na Androida (16.45+) dostała już zauważalne odświeżenie. Pojawił się centralny hub, w którym zbierane są wszystkie „nasze rzeczy”: wygenerowane obrazy, filmy i projekty. Ekran główny ma łagodniejsze, szare tło w trybie jasnym i czarne w trybie ciemnym, a kluczowe akcje ułożono pionowo, co poprawia czytelność i skraca czas dotarcia do funkcji. To nie są widowiskowe zmiany, ale wpisują się w cel redukcji zbędnych kliknięć.
Gemini na macOS i nacisk na desktop
Google pracuje nad wersją Gemini na macOS. Ruch jest zrozumiały: aby realnie konkurować na komputerach, potrzebna jest natywna aplikacja, a nie wyłącznie doświadczenie przeglądarkowe. Na razie brak terminu premiery, ale tempo aktualizacji sugeruje, że prace są zaawansowane.
Budowanie agentów z telefonu
Równolegle testowana jest aplikacja „Build Anything” dla iOS i Androida. Ma umożliwić użytkownikom Google AI Studio tworzenie agentów i automatyzacji bezpośrednio z poziomu smartfona. To ambitny kierunek, bo przenosi kompetencje z narzędzi deweloperskich wprost do mobilnego środowiska – pytanie, na ile wygodnie i bez kompromisów.
Generatywne interfejsy: krok poza ścianę tekstu
Najważniejszą zapowiedzią jest wsparcie dla generatywnych interfejsów – takich, które dostosowują się do zapytania i prezentują wynik w adekwatnej formie: tabeli, zestawieniu porównawczym czy działającym fragmencie kodu. To zmienia logikę interakcji: zamiast czytać blok tekstu, użytkownik dostaje układ zoptymalizowany pod zadanie. Jeśli wdrożenie będzie solidne, może to być realny skok użyteczności, nie tylko kosmetyka.
Co pozostaje niewiadomą
Google nie podaje dat premier, a dotychczasowe poprawki mają raczej charakter iteracyjny niż rewolucyjny. Kluczowe będzie, czy nowy projekt rozwiąże bolączki na mobile’u bez odsyłania do przeglądarki i czy generatywne interfejsy będą konsekwentnie dostępne tam, gdzie faktycznie pomagają. Kierunek wygląda sensownie – o jego skuteczności przesądzi jednak spójność wdrożenia i tempo dostarczania nowości na wszystkie platformy.
