BiznesEtyka AIPrawo

Elon Musk żąda od OpenAI i Microsoftu nawet 134 miliardów dolarów. Sądowa batalia o „moralną wyższość”

Wojna prawna między Elonem Muskiem a twórcami ChatGPT wchodzi w decydującą i niezwykle kosztowną fazę. Opublikowane właśnie tysiące stron materiałów dowodowych i zeznań kluczowych świadków burzą czarno-biały obraz, jaki obie strony próbowały dotychczas malować w mediach. Wyłania się z nich skomplikowany portret organizacji, która niemal od początku zmagała się z tożsamościowym rozdwojeniem jaźni: jak pogodzić misję non-profit z gigantycznym zapotrzebowaniem na kapitał.

Stawka w tym procesie właśnie drastycznie wzrosła. Prawnik Muska, Steven Molo, poinformował, że miliarder domaga się odszkodowania w wysokości od 79 do 134 miliardów dolarów. Roszczenia te obejmują od 65,5 do 109,4 mld dolarów bezpośrednio od OpenAI oraz dodatkowe 13,3 do 25 mld dolarów od Microsoftu. Logika stojąca za tymi liczbami opiera się na prostym, choć kontrowersyjnym przeliczniku: Musk zainwestował 38 milionów dolarów w fazie zalążkowej i twierdzi, że został oszukany co do charakteru przedsięwzięcia. Przy obecnej wycenie OpenAI sięgającej 500 miliardów dolarów, domaga się on adekwatnego udziału w tym sukcesie. Co więcej, jeśli do czasu zaplanowanego na kwiecień procesu wycena spółki wzrośnie do spekulowanych 750 miliardów, kwota roszczenia zostanie odpowiednio skorygowana w górę.

Moralność czy miliardy?

Kluczowe pytanie, przed którym stanie kalifornijski sąd, dotyczy tego, czy OpenAI cynicznie wykorzystało status organizacji non-profit. Czy służył on jedynie do budowania reputacji, rekrutowania idealistycznych naukowców i korzystania z ulg podatkowych, podczas gdy zarząd po cichu planował komercyjną woltę? Odpowiedź nie jest oczywista, a ujawnione dokumenty są obciążające dla obu stron.

Zeznania współzałożyciela Grega Brockmana ujawniają fascynujący dysonans poznawczy. W jego notatkach znaleziono pytanie: „Finansowo, co doprowadzi mnie do miliarda dolarów?”. Zapytany o ten zapisek, Brockman określił zachęty finansowe w strukturze for-profit mianem „drugorzędnych względem misji”. Trudno jednak bezkrytycznie przyjąć tłumaczenie, w którym ambicje miliardowe są jedynie mało istotnym dodatkiem. Dla krytyków to dowód na to, jak bardzo Dolina Krzemowa oderwana jest od rzeczywistości reszty świata, gdzie zostanie miliarderem rzadko bywa traktowane jako „plan B”.

Historia pisana na nowo

Musk buduje swoją narrację na micie zdradzonego idealisty. Twierdzi, że OpenAI sprzeniewierzyło się misji, którą on finansował. Jednak archiwalne e-maile z 2017 roku pokazują, że sam Musk brał czynny udział w dyskusjach o transformacji. W korespondencji pisał wprost: „musimy opowiedzieć tę historię tak, by nie stracić moralnej wyższości. To absolutnie kluczowe”. Co więcej, OpenAI wskazuje, że Musk już w 2017 roku powołał w ramach ekosystemu firmy podmiot typu Public Benefit Corporation – strukturę łudząco podobną do tej, którą OpenAI wykorzystuje dzisiaj.

Obrona OpenAI opiera się na twierdzeniu, że prawnicy Muska stosują „wybiórczą, wyrwaną z kontekstu” interpretację faktów. Zgodnie z linią obrony firmy, negocjacje z Muskiem nie załamały się z powodów etycznych, lecz z powodu chęci pełnej dominacji. Miliarder miał rzekomo domagać się pakietu większościowego i pełnej kontroli nad zarządem, a nawet proponował wchłonięcie OpenAI przez Teslę. Gdy jego żądania zostały odrzucone, opuścił zarząd w 2018 roku, wieszcząc projektowi porażkę, o ile nie uda im się samodzielnie zebrać miliardów dolarów.

Proces, który ma rozpocząć się pod koniec kwietnia 2026 roku, będzie czymś więcej niż sporem o pieniądze. To proces o duszę branży technologicznej, w którym na ławie oskarżonych zasiądzie wiarygodność jej największych graczy. Ironią losu pozostaje fakt, że człowiek, który założył konkurencyjne xAI, pozywa dziś swoich dawnych partnerów za to, że poszli drogą, którą sam im niegdyś wytyczał – tylko zrobili to bez niego.