BiznesFinanse

Czy boom AI doprowadzi do rynkowego pęknięcia? Analiza MFW

Rozmach inwestycyjny w dziedzinie sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych, choć przypomina bańkę internetową z końca lat 90., nie powinien doprowadzić do kryzysu systemowego na skalę globalną, jak ocenia główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Pierre-Olivier Gourinchas. Wzrost wycen rynkowych i aktywów, napędzany konsumpcją i ciśnieniem inflacyjnym, budzi skojarzenia z erą dot-comów, lecz obecna sytuacja wykazuje odmienne cechy fundamentalne.

Gourinchas w rozmowie z agencją Reuters podkreślił, że, podobnie jak w przypadku bańki internetowej, obietnice transformacyjnej technologii mogą nie zaspokoić krótkoterminowych oczekiwań rynkowych, co potencjalnie prowadziłoby do spadku wycen akcji. Kluczową różnicą jest jednak sposób finansowania inwestycji. Obecny boom AI nie jest w dużej mierze napędzany długiem, lecz kapitałem własnym gigantów technologicznych. „To nie jest finansowane zadłużeniem, co oznacza, że ewentualna korekta rynkowa dotknie przede wszystkim akcjonariuszy, ale nie przeniesie się na szeroki system finansowy, nie generując kryzysu w bankowości” – zaznaczył Gourinchas.

Skala inwestycji i ich wpływ

Sektor technologiczny przeznacza setki miliardów dolarów na rozwój chipów AI, mocy obliczeniowej, centrów danych i innej infrastruktury, spodziewając się znaczących wzrostów produktywności. Te oczekiwane zyski nie są jednak jeszcze widoczne w gospodarce, co tworzy analogię do wygórowanych wycen akcji internetowych z lat 90., które często nie miały pokrycia w rzeczywistych przychodach, prowadząc do krachu dot-comowego w 2000 roku i krótkiej recesji w USA w 2001 roku.

MFW zwraca uwagę na to, że obecna skala boomu AI jest mniejsza niż w erze dot-comów. Wzrost inwestycji związanych z AI od 2022 roku to mniej niż 0,4% PKB USA, w porównaniu do 1,2% wzrostu inwestycji w latach 1995-2000, który charakteryzował bańkę internetową.

Pomimo ograniczonego bezpośredniego wpływu na stabilność finansową, Gourinchas nie wyklucza możliwości, że korekta na rynku AI mogłaby wywołać zmianę nastrojów i tolerancji na ryzyko. Mogłoby to skutkować szerszym przewartościowaniem aktywów, które mogłoby obciążyć niefinansowe instytucje. „Nie jest to jednak bezpośrednie połączenie. Nie obserwujemy ogromnych powiązań poprzez kanał długu” – dodał.

W kontekście historii, globalny kryzys finansowy z 2008 roku, spowodowany nadmiernym zadłużeniem na rynku nieruchomości, doprowadził do upadku wielu banków i najgłębszej recesji od lat 30. XX wieku. Obecna sytuacja w zakresie finansowania sektora AI wydaje się być bardziej stabilna.

Inflacja i czynniki globalne

Raport MFW „World Economic Outlook”, opublikowany we wtorek, wymienia boom inwestycyjny w AI jako jeden z czynników wspierających wzrost gospodarczy w USA i na świecie w bieżącym roku, obok niższych niż przewidywano ceł amerykańskich i bardziej sprzyjających warunków finansowych związanych z deprecjacją dolara.

Gourinchas wskazał jednak, że dodatkowe inwestycje i konsumpcja przyczyniają się do wzrostu popytu i presji inflacyjnej, bez towarzyszących im korzyści w postaci wzrostu produktywności. Co więcej, inwestycje poza sektorem technologicznym maleją, częściowo z powodu niepewności związanej z polityką celną Donalda Trumpa.

MFW prognozuje mniejszy spadek inflacji konsumenckiej w USA w 2025 roku, do poziomu 2,7%, z dalszym obniżeniem do 2,4% w 2026 roku. Jeszcze rok temu MFW przewidywał powrót inflacji w USA do celu Rezerwy Federalnej, czyli 2%, już w tym roku.

Wśród innych czynników utrzymujących inflację na podwyższonym poziomie Gourinchas wymienił ograniczenie imigracji do USA, które zmniejsza podaż siły roboczej, oraz opóźniony efekt ceł na ceny konsumenckie. „Efekt ceł zaczyna się wylewać. Dotychczasowe dowody sugerują, że importerzy wchłonęli go w marże i nie przenieśli w dużym stopniu na konsumentów końcowych” – podsumował Gourinchas, zgadzając się tym samym z badaniami akademickimi i opiniami liderów biznesu, że to amerykańskie firmy ponoszą koszty ceł. Importowane ceny nie spadły, „więc nie jest tak, że eksporterzy wchłonęli cła” – dodał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *