BiznesFinanse

Bańka AI: Czy to tylko złudzenie, czy fundamentalna zmiana?

Dyskusja o bańce spekulacyjnej w sektorze sztucznej inteligencji staje się coraz bardziej intensywna. Nawet Sam Altman, szef OpenAI – podmiotu, który w dużej mierze przyczynił się do obecnego boomu – zdaje się potwierdzać te obawy. Jednak obserwatorzy rynków i społeczeństwa zauważają istotne różnice w charakterze tej „bańki” w porównaniu do tych z przeszłości.

Wspomnienia z poprzednich baniek

Wspomnienia z końcówki lat 90., kiedy to doszło do boomu dot-comów, są wciąż żywe. Tamten okres charakteryzował się powszechną fascynacją nowymi technologiami, masową inwestycją drobnych graczy i atmosferą łatwego zarobku. Podobnie było w 2008 roku z rynkiem nieruchomości, gdzie każdy, od dewelopera po przeciętnego Kowalskiego, usilnie szukał okazji do szybkiego wzbogacenia się. Najnowsza historia przyniosła bańkę kryptowalutową, której towarzyszyły reklamy w prime time i przekonanie o możliwościach budowy nowej przyszłości na zdecentralizowanych technologiach. Wszystkie te zjawiska miały wspólną cechę: ich „pulsującą” obecność w codziennym życiu. Ludzie rozmawiali o nich w barach, podczas spotkań towarzyskich, dzielili się swoimi „sukcesami” i planami.

Bańka AI: Inny wymiar zaangażowania

Obecnie sztuczna inteligencja jest niewątpliwie tematem powszechnej dyskusji. Pytania o jej wpływ na przyszłość ludzkości, potencjalne zagrożenia i możliwości, przenikają do rozmów potocznych, często zastępując tematy związane z kulturą czy rozrywką. Mimo to, brakuje tej samej, powszechnej euforii inwestycyjnej, która cechowała poprzednie boom. Nie ma masowych inwestycji w startupy AI przez przeciętnych obywateli, ani szeroko zakrojonych kampanii marketingowych mających na celu zachęcenie do szybkich lokat kapitału.

Kto gra w te grę?

Analizując dane historyczne, widzimy, że w 2001 roku ponad połowa amerykańskich gospodarstw domowych posiadała akcje, co było znaczącym wzrostem w stosunku do poprzedniej dekady. Podobnie, w 2004 roku, niemal 70% Amerykanów było właścicielami domów, napędzając rynek kredytów subprime. W 2021 roku, co szósty dorosły Amerykanin deklarował posiadanie kryptowalut, a wśród młodych mężczyzn odsetek ten był jeszcze wyższy.

W przypadku AI sytuacja wygląda inaczej. Chociaż wpływ sztucznej inteligencji jest szeroki, a jej rozwój dynamiczny, sektor ten wydaje się być znacząco scentralizowany. Większość innowacji i inwestycji koncentruje się w rękach kilku gigantów technologicznych. To Microsoft, Nvidia oraz inne czołowe firmy z Doliny Krzemowej dominują w krajobrazie inwestycyjnym, przeznaczając ogromne środki na rozwój technologii i pozyskanie talentów. Nawet jeśli przeciętny inwestor mógłby znaleźć mniej znany startup AI, to główne zyski i tak generowane są na poziomie bilansów potężnych korporacji. To właśnie one odpowiadają za większość ostatnich wzrostów na rynku i stanowią znaczącą część indeksu S&P 500.

Oznacza to, że choć wielu Amerykanów jest pośrednio narażonych na wpływ AI poprzez fundusze emerytalne i indeksowe, to brakuje bezpośredniego zaangażowania i ekscytacji, które towarzyszyły poprzednim bańkom. Nie ma już rozmów na meczach piłkarskich o „hot” akcjach startupów AI, bo dominującymi graczami są giganci, którzy nie budzą tej samej, popularnej fascynacji, co niegdyś spółki internetowe czy nieruchomości.

Implikacje dla przyszłości

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z bańką – wydatki, budzące zdziwienie transakcje i niemal magiczne oczekiwania potwierdzają to odczucie. Jednakże, jej charakter jest odmienny. Jest to bańka, która odczuwalna jest przede wszystkim na poziomie zarządów korporacji, a nie na podwórkach przeciętnych ludzi. Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi: jeśli ta bańka pęknie, czy jej konsekwencje odczują wszyscy, czy tylko wąskie grono elitarnych graczy rynkowych?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *