Agenci AI

Chińscy giganci technologiczni rzucają wyzwanie OpenClaw. Pekin na bakier z homarami

Pekin oszalał na punkcie OpenClaw. To już nie jest kolejna iteracja ChatGPT, ale otwarta architektura, która pozwala systemom sztucznej inteligencji na samodzielne poruszanie się po aplikacjach i systemach operacyjnych bez bezpośredniej interwencji użytkownika.

Hodowla Homarów: Giganci wchodzą do gry

W chińskiej sieci użytkownicy nazywają te agentyczne systemy homarami. Termin ten, początkowo niszowy, stał się synonimem nowej ery AI, w której program nie tylko odpowiada na pytania, ale realnie „działa”. Baidu właśnie zaprezentowało całą rodzinę „skorupiaków”: od desktopowego DuMate, przez mobilne RedClaw, aż po chmurowe rozwiązanie DuClaw. Cel jest prosty: całkowite wyeliminowanie bariery między sprzętem a usługami.

Baidu nie bawi się w półśrodki.

Ich nowa wizja zakłada, że głośniki Xiaodu przestaną być tylko odbiornikami komend, a staną się mózgami inteligentnych domów, zdolnymi do wykonywania wieloetapowych operacji – od edycji wideo po zamawianie kawy – przy minimalnym udziale człowieka. Shen Dou, wiceprezes Baidu, przyznaje jednak otwarcie, że technologia wciąż bywa ułomna, potrafi kluczyć i komplikować proste zadania. To rzadki przejaw szczerości w branży, która zazwyczaj obiecuje magię.

Wukong i ofensywa Alibaby

Alibaba nie zamierza przyglądać się temu z boku. Ich odpowiedź to Wukong – platforma stworzona pod egidą nowej jednostki biznesowej Alibaba Token Hub (ATH). To potężne narzędzie skierowane do sektora enterprise, które integruje się z DingTalk, Slackiem czy Microsoft Teams.

Co potrafi nowy agent?

  • Samodzielna aktualizacja arkuszy kalkulacyjnych.
  • Transkrypcja i analiza spotkań w czasie rzeczywistym.
  • Przeprowadzanie pogłębionego researchu rynkowego.
  • Edycja dokumentów w ramach jednego interfejsu.

Wukong jest obecnie w fazie zamkniętych testów beta, ale jego potencjał dotarcia do 20 milionów użytkowników korporacyjnych DingTalk sprawia, że Alibaba może zdominować rynek narzędzi wspomagających pracę biurową szybciej, niż konkurencja zdąży mrugnąć okiem.

Kolejki po kod i rządowe czerwone światło

Dynamika adaptacji OpenClaw w Chinach przypomina gorączkę złota. Przed siedzibami Tencent w Shenzhen i Baidu w Pekinie ustawiały się tysiące ludzi tylko po to, by wziąć udział w sesjach instalacyjnych. To fenomen społeczny: użytkownicy deklarują, że „hodują homary”, szkoląc swoje algorytmy poprzez codzienne interakcje.

Jednak tam, gdzie pojawia się masowa euforia, pojawia się też strach.

Chińskie Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) oraz Narodowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe wydały surowe ostrzeżenia. Niewłaściwa konfiguracja OpenClaw to otwarte drzwi dla cyberataków i wycieków danych. Bloomberg raportuje nawet, że chińskie banki i przedsiębiorstwa państwowe otrzymały zakaz instalowania OpenClaw na urządzeniach służbowych.

To paradoks: państwo, które stymuluje rozwój AI poprzez lokalne rządy w Shenzhen i Wuxi, jednocześnie zaciąga hamulec ręczny w obawie o bezpieczeństwo narodowe. Walka o dominację w świecie agentów AI właśnie przestała być tylko wyścigiem technologicznym – stała się operacją na otwartym sercu cyfrowej infrastruktury Chin.