BiznesFinanse

Samoinwestujący się giganci technologiczni: czy bańka spekulacyjna jest nieunikniona?

Współczesny boom na sztuczną inteligencję charakteryzuje się niezwykłą dynamiką, ale także niepokojącą siecią wzajemnych inwestycji między wiodącymi firmami technologicznymi. Analitycy Wall Street biją na alarm, ponieważ taka gęsta sieć wzajemnych zależności kapitałowych to potencjalne ryzyko powstania bardzo groźnej bańki spekulacyjnej, wywołanej przez zjawisko, które można określić mianem „samoinwestowania się” sektora AI. I to w pewnym sensie „nałożonej” na bańkę, która i tak już wedle wielu głosów rynku panuje w sektorze technologicznym.

Wzajemne powiązania finansowe eskalują

We wrześniu ubiegłego roku Nvidia ogłosiła plan zainwestowania do 100 miliardów dolarów w OpenAI. Ta strategiczna decyzja ma na celu zintensyfikowanie wykorzystania chipów Nvidii do trenowania i uruchamiania kolejnych generacji modeli AI przez twórców ChatGPT. Jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. W ostatnich miesiącach ujawniono szereg innych, podobnych transakcji: Nvidia zainwestowała 6,3 miliarda dolarów w firmę CoreWeave, dostawcę centrów danych AI, w której to firmie posiada siedmioprocentowy udział. Mówi się także o inwestycji Nvidii rzędu 2 miliardów dolarów w firmę xAI. Z kolei OpenAI zawarło umowy z Oracle, CoreWeave oraz producentem chipów Advanced Micro Devices (AMD), a ostatnio zleciło firmie Broadcom budowę własnych, wewnętrznych procesorów AI.

Te porozumienia, zdaniem analityków, ujawniają coraz powszechniejszy trend: dostawcy infrastruktury AI, na czele z Nvidią, inwestują w swoich klientów, którzy następnie kupują więcej produktów oferowanych przez tychże dostawców. W innych przypadkach to klienci infrastruktury, jak OpenAI, inwestują w swoich dostawców, tworząc zamknięty obieg kapitału.

Ryzykowne implikacje dla rynku

Kim Forrest, analityk techniczny i dyrektor inwestycyjny w Bokeh Capital Partners, określa obecne zjawiska jako „bardzo niepokojące”. Zwraca uwagę, że dostawcy infrastruktury AI, dysponując znacznymi środkami, „pompują” pieniądze z powrotem w swoich klientów, co może prowadzić do nieefektywnego ich wydatkowania.

Analitycy finansowi podkreślają dwie główne obawy związane z tym dynamicznym, cyrkularnym mechanizmem inwestycyjnym. Po pierwsze, charakter tych transakcji może stwarzać iluzję większego popytu na AI niż faktycznie istnieje. Po drugie, coraz ściślejsze powiązania finansowe zacieśniają zależność między wycenami gigantów technologicznych. Ich akcje często szybują w górę po ogłoszeniu takich umów, co sprawia, że powodzenie jednej firmy jest nierozerwalnie złączone z losem całego ekosystemu.

Profesor Karan Girotra z Cornell University ostrzega, że wzajemne wspieranie się finansowe dostawców i klientów zmniejsza „odporność” całego systemu. „Jeśli coś pójdzie nie tak, efekt ten przepłynie przez cały system, zamiast zostać wyizolowanym” – stwierdza Girotra.

Jim Chanos, legendarny inwestor specjalizujący się w krótkiej sprzedaży, znany z przewidzenia upadku Enronu, również wyraził swoje obawy: „Czy nie wydaje wam się to trochę dziwne, że kiedy narracja mówi o ‘nieskończonym popycie na moc obliczeniową’, sprzedający wciąż subsydiują kupujących?”.

lekcje z przeszłości: bańka dot-comów

Najbardziej jaskrawe przykłady ryzyka związanego z cyrkularnymi inwestycjami pojawiły się podczas bańki internetowej na przełomie wieków. W tamtym okresie dostawcy usług internetowych (ISP) masowo wchodzili na rynek, szybko jednak doświadczając problemów z płynnością finansową.

Wówczas, podobnie jak ma to miejsce obecnie w branży AI, dostawcy sprzętu – routerów, przełączników, światłowodów i innego sprzętu niezbędnego do masowego dostarczania internetu – inwestowali w swoich klientów, czyli ISP. Udzielali im pożyczek i obejmowali udziały kapitałowe, co umożliwiało ISP zakup sprzętu od tych samych dostawców. Transakcje te nazywane były finansowaniem dostawców.

Na papierze biznes kwitł, a umowy były gigantyczne. Między 1999 a 2001 rokiem, dostawcy sprzętu tacy jak Cisco Systems, Nortel Networks i Lucent udzielili miliardów dolarów pożyczek operatorom internetowym i telekomunikacyjnym. Jednak, gdy kapitał zaczął wysychać, dziesiątki dostawców internetu upadły z powodu słabych podstaw finansowych. Brak spłaty pożyczek zmuszał dostawców sprzętu do odpisywania długów.

Gdy branża zaczęła się załamywać, a bańka dot-comów pękła, złe inwestycje dostawców w swoich klientów pogłębiły skalę kryzysu. Między marcem 2000 a końcem 2002 roku, technologiczny indeks Nasdaq Composite spadł o ponad 70%, co przełożyło się na straty rzędu 3 bilionów dolarów.

różnice i nowe obawy

Choć paralele nie są identyczne – dzisiejsze giganty technologiczne dysponują wyższymi marżami zysku i finansują swoje inwestycje w AI głównie z wewnętrznych środków, a nie długu – analitycy wskazują, że sytuacja może się zmienić. Oracle, jeden z liderów boomu AI, podniósł niedawno 18 miliardów dolarów długu.

Współcześni krytycy obawiają się, że splątana sieć inwestycji w AI czyni cały system zbyt zależnym od sukcesu OpenAI. Firma ta wciąż nie osiągnęła zysku, a analityków martwi, co się stanie, jeśli nie spełni prognoz dotyczących przychodów. Stacy Rasgon, analityk Bernstein, ironicznie zauważył, że „[Sam Altman, CEO OpenAI] ma moc, by rozbić globalną gospodarkę na dekadę lub zaprowadzić nas wszystkich do ziemi obiecanej, a obecnie nie wiemy, które z tych scenariuszy jest w kartach”.

Szczególnie niepokojące są najnowsze transakcje, w których firmy takie jak OpenAI i CoreWeave zaciągają większe zadłużenie lub ogłaszają takie zamiary, jednocześnie otrzymując inwestycje od Nvidii. „Wykorzystują ten kapitał do zaciągania długu” – mówi Gil Luria z DA Davidson. Cory Johnson, główny strateg rynkowy w Epistrophy Capital Research, dodaje, że takie schematy świadczą o niezdrowym ekosystemie: „Jeśli twój klient musi pożyczyć pieniądze, aby kupić twój produkt, twój klient nie jest dobrym klientem”.

Niektórzy jednak, jak Jensen Huang, CEO Nvidii, bagatelizują obawy, argumentując, że inwestowanie w klientów, którzy mogą stać się kolejnymi, trylionowymi w dolarach gigantami, jest strategicznie uzasadnione. „OpenAI prawdopodobnie będzie kolejną wielomiliardową firmą hyperscalową, a kto nie chciałby w to inwestować?” – powiedział Huang.

Dyskusja na temat stabilności finansowej sektora AI pozostaje otwarta, oscylując między wizją „ziemi obiecanej” a realnym ryzykiem gospodarczego załamania. Bez względu na optymistyczne prognozy, wzajemne powiązania inwestycyjne w branży AI wymagają bacznej obserwacji, aby uniknąć powtórzenia błędów z przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *