Praca

Używasz AI w rekrutacji? Dla Adobe to zaleta, nie oszustwo

Pomoc sztucznej inteligencji przy pisaniu CV czy listu motywacyjnego przez długi czas była postrzegana jako droga na skróty, a nawet próba oszustwa. Jednak na rynku pracy dokonuje się istotna zmiana. Stacy Martinet, dyrektor ds. komunikacji w Adobe, twierdzi, że kandydaci, którzy świadomie wykorzystują narzędzia AI, to właśnie ci innowatorzy, których jej firma aktywnie poszukuje.

„W miarę jak AI zmienia sposób, w jaki się komunikujemy, tworzymy i sprzedajemy, osoby łączące kreatywność z biegłością w obsłudze sztucznej inteligencji zyskają przewagę konkurencyjną. Szukamy właśnie takiego połączenia” – powiedziała Martinet w rozmowie z „Fortune”.

Podejście Adobe wykracza poza zwykłą deklarację w CV. Firma docenia kandydatów, którzy aktywnie stosują AI na etapie zadań rekrutacyjnych. Prezentacja projektu stworzonego przy wsparciu algorytmów jest postrzegana nie jako słabość, lecz jako dowód na umiejętność wzmacniania własnych kompetencji za pomocą najnowszych technologii. Dla software’owego giganta o kapitalizacji rynkowej przekraczającej 140 miliardów dolarów, takie połączenie ludzkich zdolności i cyfrowej efektywności jest kluczowe.

„Jeśli ktoś przychodzi i mówi: «Przygotowałem te treści dla waszych mediów społecznościowych, częściowo wykorzystując AI», odpowiadam: «Doskonale»” – wyjaśnia Martinet. Brak doświadczenia z AI nie jest na razie czynnikiem definitywnie dyskwalifikującym. Firma podkreśla jednak, że po zatrudnieniu biegłość w korzystaniu z tych narzędzi staje się koniecznością. Adaptacyjność jest kluczowa, a przyszłość – zdaniem Martinet – należy do tych, którzy znajdą najbardziej pomysłowe sposoby wykorzystania AI w życiu zawodowym.

Od zakazu do zachęty: nie tylko Adobe zmienia zdanie

Adobe nie jest jedyną firmą, która rewiduje swoje podejście. Anthropic, twórca modelu AI Claude, dokonał w tej kwestii pełnego zwrotu. Jeszcze na początku roku firma w swoich ogłoszeniach rekrutacyjnych wyraźnie zabraniała kandydatom używania asystentów AI. Celem było sprawdzenie „naturalnych zdolności komunikacyjnych” aplikujących.

Jednak już kilka miesięcy później polityka uległa zmianie. Anthropic zaktualizował swoje wytyczne, zezwalając na wykorzystanie AI do dopracowywania CV i listów motywacyjnych. Firma argumentuje, że skoro jej pracownicy na co dzień korzystają z Claude’a, poszukiwanie kandydatów, którzy potrafią efektywnie współpracować ze sztuczną inteligencją, jest naturalnym krokiem. Ograniczenia nadal obowiązują podczas testów kompetencji i samych rozmów kwalifikacyjnych.

Sektor finansowy pozostaje sceptyczny

Nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Konserwatywne stanowisko utrzymuje między innymi sektor finansowy. Goldman Sachs w wiadomościach do kandydatów ubiegających się o staż przypominał o obowiązujących zasadach. Bank zachęcał do przygotowań poprzez analizę wyników finansowych i wartości firmy, ale jednocześnie postawił sprawę jasno.

„Przypominamy, że Goldman Sachs zabrania korzystania z jakichkolwiek źródeł zewnętrznych, w tym ChatGPT czy wyszukiwarki Google, podczas procesu rozmowy kwalifikacyjnej” – brzmiała treść komunikatu. To pokazuje, że w niektórych branżach weryfikacja samodzielnej wiedzy i umiejętności kandydata wciąż ma bezwzględny priorytet.

Rynek pracy znalazł się więc na rozdrożu. Z jednej strony firmy technologiczne zaczynają traktować „płynność w posługiwaniu się AI” jako nową, kluczową kompetencję. Z drugiej, bardziej tradycyjne sektory podchodzą do tych narzędzi z dużą rezerwą. Niezależnie od przyjętej strategii, zdolność adaptacji do technologicznych zmian wydaje się dziś ważniejsza niż kiedykolwiek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *