Dolina Krzemowa w obliczu Trumpa: samobójczy pakt czy realpolitik?
Dolina Krzemowa, przez dekady definiowana przez innowacje i liberalne wartości, stoi dziś na rozdrożu. Sojusz z Donaldem Trumpem, niegdyś nie do pomyślenia, staje się coraz bardziej widoczny, budząc pytania o przyszłość branży i jej wpływ na społeczeństwo. Czy liderzy technologiczni, w pogoni za doraźnymi korzyściami, nie zaprzedają ideałów, które kiedyś definiowały Dolinę?
Mark Lemley, profesor Stanfordu i prawnik specjalizujący się w prawie własności intelektualnej, przez lata współpracował z gigantami technologicznymi, takimi jak Amazon, Google i Meta. Jego praca, jak sam twierdził, była apolityczna, a wartości demokratyczne współgrały z etosem firm, które reprezentował. Jednak w styczniu Lemley podjął radykalną decyzję – zwolnił Metę jako klienta, nie godząc się na, jak to określił, „toksyczną męskość” i tolerowanie mowy nienawiści na platformach Zuckerberga. Jego krok, choć odważny, spotkał się z zaskakującą obojętnością ze strony innych wpływowych postaci w Dolinie.
Decyzja Lemleya jest symbolem głębszego problemu – strachu przed sprzeciwem wobec Trumpa. Inni liderzy technologiczni, choć często nie zgadzają się z jego polityką, boją się konsekwencji, jakie mogą ich spotkać ze strony administracji znanej z mściwości. W rezultacie, wielu z nich albo milczy, albo aktywnie zabiega o względy rządu. To niebezpieczny taniec, który Michael Moritz, wpływowy inwestor venture capital, porównuje do „haraczu za ochronę”.
Przykładem może być sytuacja Tima Cooka. Gdy CEO Apple’a nie dołączył do delegacji prezydenckiej na Bliskim Wschodzie, Trump zagroził nałożeniem 25-procentowego cła na iPhone’y. Tego typu sytuacje pokazują, jak silna jest presja na firmy technologiczne, by dostosowywały się do oczekiwań politycznych.
Zmiana dotknęła również kulturę korporacyjną. Pracownicy Google’a, znani z walki o różnorodność i sprzeciwu wobec kontraktów wojskowych, dziś są zachęcani przez CEO Sundara Pichai do unikania politycznych debat w miejscu pracy. Meta z kolei przypomina atmosferą lata 90., gdzie polityka nie miała wstępu do biura.
Co się stało z Doliną Krzemową? Dlaczego wizjonerzy, którzy mieli zmieniać świat na lepsze, stali się zwolennikami polityka, który zdaje się kwestionować fundamenty ich własnych wartości? Jednym z powodów jest konflikt interesów. Polityka Bidena, choć motywowana troską o konkurencję i sprawiedliwość, została odebrana przez branżę jako atak na ich biznesowe modele. Krytykowano zwłaszcza działania Liny Khan z Federalnej Komisji Handlu (FTC) i Jonathana Kantera z Departamentu Sprawiedliwości, którzy wszczynali postępowania antymonopolowe przeciwko gigantom technologicznym.
Nawet zaproszenie Elona Muska na spotkanie producentów pojazdów elektrycznych stało się kością niezgody. Brak zaproszenia, motywowany politycznymi kalkulacjami, miał przyczynić się do radykalizacji poglądów Muska, który wcześniej wspierał Demokratów.
Dla wielu liderów technologicznych Trump stał się pragmatycznym wyborem. Jego administracja obiecuje deregulację, ulgi podatkowe i wsparcie dla innowacji, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji i kryptowalut. W zamian oczekuje lojalności i wsparcia finansowego. Jednak ta transakcja może okazać się pułapką.
Bradley Tusk, konsultant polityczny firm technologicznych, uważa, że Trump swoimi działaniami podważa fundamenty amerykańskiej wyjątkowości – niezależne rynki i instytucje, wolność słowa, ochronę własności intelektualnej, silne uczelnie i rozsądną politykę imigracyjną. Ograniczenia w wydawaniu wiz studenckich uderzają w napływ talentów z zagranicy, a cięcia w finansowaniu nauki i badań hamują innowacje.
W dłuższej perspektywie, sojusz z Trumpem może okazać się samobójczym paktem dla Doliny Krzemowej. Zamiast dbać o długoterminowy rozwój i dobro społeczne, liderzy technologiczni skupiają się na krótkoterminowych zyskach, ryzykując utratę zaufania publicznego i podważając fundamenty demokratycznego państwa. Era idealistycznych wizjonerów, pragnących zmieniać świat na lepsze, zdaje się dobiegać końca. Czy Dolina Krzemowa odnajdzie jeszcze swoją duszę?
