AdministracjaPolityka

Donald Trump przedstawia plan rozwoju AI: Szybkość ponad regulacje

Prezydent Donald Trump zaprezentował nową Strategię Działania w zakresie Sztucznej Inteligencji (AI Action Plan), która ma stanowić fundament polityki technologicznej jego drugiej kadencji. Plan ten, ogłoszony podczas wydarzenia w Waszyngtonie, jest wyraźnym odejściem od podejścia administracji Bidena, gdzie duży nacisk kładziono na regulacje i wymogi bezpieczeństwa. Trump, anulując poprzednie zarządzenia, argumentuje, że nadmierne obciążenia regulacyjne hamują innowacyjność w sektorze AI.

Przyspieszenie amerykańskiej AI: Trzy filary strategii

Według doniesień „Time Magazine”, strategia Trumpa opiera się na trzech kluczowych filarach: infrastrukturze, innowacjach i globalnym wpływie. W obszarze infrastruktury planuje się radykalne uproszczenie przepisów dotyczących pozwoleń, aby przyspieszyć budowę centrów danych AI. Jest to kluczowe dla zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na energię, niezbędną do szkolenia i obsługi coraz bardziej złożonych modeli AI. Jednocześnie, krytycy zauważają, że gwałtowny wzrost liczby energochłonnych centrów danych może doprowadzić do niedoborów energii do końca dekady, jeśli nie nastąpi znaczący wzrost jej produkcji. W odpowiedzi na te obawy, plan obejmuje również modernizację amerykańskiej sieci energetycznej i dodawanie nowych źródeł energii do zasilania tych obiektów.

W kontekście innowacji, Trump dąży do zniesienia barier dla amerykańskich firm AI. Planuje się wznowienie dyskusji nad blokowaniem stanowych przepisów dotyczących AI, pomimo niedawnego fiaska federalnej propozycji w tej sprawie. Celem jest zapewnienie jednolitego środowiska regulacyjnego, które sprzyjałoby szybkiemu rozwojowi technologii, ale jednocześnie może utrudniać wprowadzenie przez prawodawców norm bezpieczeństwa.

Jeśli chodzi o globalny wpływ, administracja Trumpa zamierza promować adopcję amerykańskich modeli i układów AI na całym świecie. Wynika to z obaw o rosnącą konkurencję ze strony chińskich gigantów AI, takich jak DeepSeek czy Qwen. Celem jest ugruntowanie pozycji technologii amerykańskiej jako globalnego standardu. W tym celu oczekuje się podpisania serii zarządzeń wykonawczych, które ułatwią eksport amerykańskich technologii AI.

Walka z „woke AI” i kwestia cenzury

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów planu Trumpa jest zapowiedź walki z tzw. „woke AI”. Jak donosi „The Wall Street Journal”, spodziewane jest podpisanie zarządzenia wykonawczego, które będzie wymagać od firm AI posiadających federalne kontrakty – w tym OpenAI, xAI, Google i Anthropic – zapewnienia neutralności i braku stronniczości ich modeli AI. Jest to kolejny etap w trwającej kampanii Partii Republikańskiej przeciwko domniemanej liberalno-lewicowej stronniczości Doliny Krzemowej.

Nasuwa się jednak kluczowe pytanie: kto i w jaki sposób będzie definiował „neutralność” czy „stronniczość” modeli AI? Trump, deklarujący się jako orędownik wolności słowa, staje przed dylematem, w jaki sposób zbalansować swobodę wypowiedzi z regulacjami dotyczącymi treści generowanych przez AI. Niedawne orzeczenie sądu na Florydzie, stwierdzające, że chatboty AI nie są chronione Pierwszą Poprawką, dodaje złożoności tej kwestii.

Próby dostosowania się do tych nacisków już są widoczne. OpenAI i inne laboratoria AI intensyfikują prace nad tym, aby ich chatboty reprezentowały szersze spektrum poglądów, jednocześnie unikając propagowania ekstremistycznych treści czy dezinformacji. Przykładem jest tu Grok, chatbot stworzony przez xAI Elona Muska, który miał być „anty-woke”. Mimo to, xAI musiało niedawno przepraszać za liczne incydenty, w których Grok generował antysemickie treści lub odwoływał się do osobistych opinii Muska.

Oczekiwania Doliny Krzemowej i presja społeczna

Administracja Trumpa otrzymała ponad 10 000 komentarzy publicznych od firm, samorządów i organizacji non-profit dotyczących planu AI. Wielu kluczowych deweloperów modeli AI, w tym OpenAI, Google, Meta i Amazon, wykorzystało tę okazję, by przedstawić swoje „listy życzeń” dotyczące sprzyjających im polityk. Jednym z głównych postulatów jest uznanie szkolenia dużych modeli językowych na materiałach chronionych prawem autorskim za „dozwolony użytek”. Taka ochrona mogłaby przynieść znaczące korzyści firmom, które są obecnie uwikłane w liczne procesy sądowe z właścicielami praw autorskich z branży muzycznej, filmowej czy wydawniczej.

Z kolei Meta postuluje ochronę otwartych modeli AI, co pozwoliłoby jej podcinać zamknięte oferty konkurencji, takie jak OpenAI czy Google. Inni, jak Anthropic, wyrażają obawy, że otwarte modele mogą potencjalnie udostępnić potężne technologie „niebezpiecznym aktorom”, w tym Chinom.

Organizacje non-profit, takie jak The Future of Life Institute, zaapelowały o zwiększenie inwestycji w badania nad AI poza podmiotami komercyjnymi, zwłaszcza w obliczu cięć funduszy dla amerykańskich uniwersytetów. Choć nowy plan Trumpa prawdopodobnie nie będzie zawierał rygorystycznych standardów bezpieczeństwa i raportowania, jakie proponowała administracja Bidena, sondaże wskazują, że większość Amerykanów popiera wprowadzenie takich regulacji. Wiele stanów rozważa wprowadzenie własnych ustaw w tym zakresie, co może prowadzić do konfliktu z federalną polityką Trumpa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *