Polityka

OpenAI obiecuje dobre maniery w centrach danych. Po wyborach w USA nie ma wyboru

OpenAI opublikowało dokumenty „National Community Compact” i „Policy Blueprint”. Zawierają one dobrowolne zobowiązania dotyczące przyszłych centrów danych oraz apel do ustawodawców, by uczynili te zasady obowiązkowymi dla całej branży. Ogłoszenie pojawiło się dwa dni po wyborach połówkowych w USA. Jak podał Reuters, w 40 z 41 lokalnych głosowań wyborcy opowiedzieli się przeciwko rozbudowie centrów danych.

Firma obiecuje, że przy własnych lokalizacjach przestanie wymagać od lokalnych władz umów o poufności (NDA) na etapie negocjacji. Wyjątkiem pozostają tajemnice handlowe, kwestie bezpieczeństwa i informacje wrażliwe konkurencyjnie. OpenAI deklaruje też pokrycie pełnych kosztów energii i modernizacji sieci, ograniczanie poboru mocy w godzinach szczytu oraz ujawnianie planów budowy, badań hałasu i danych o zużyciu wody.

Największy problem leży w tym, do czego te obietnice się odnoszą. Według OpenAI dotyczą wyłącznie przyszłych obiektów, które firma sama posiada i prowadzi. Tymczasem, jak zauważa The Decoder, duża część jej infrastruktury jest budowana i posiadana przez partnerów, takich jak Oracle. Ostateczny zasięg zobowiązań pozostaje więc niejasny.

Miejsca pracy i obiady szkolne

Szef polityki OpenAI Chris Lehane przekonuje mieszkańców argumentem ekonomicznym. W rozmowie z Reutersem mówił, że obiekty nie będą „czarną skrzynką”, bo regularne wymiany sprzętu mają tworzyć stałe miejsca pracy. Dla Ohio obiecuje 2 500 etatów. OpenAI wskazuje też na lokalne wpłaty, na przykład 4,8 mln dolarów na szkolne obiady w Georgii. Jak ocenia The Decoder, przy planowanych tam kosztach projektu przekraczających 30 mld dolarów to kwota bliska symbolicznej. Lehane przyznał jednocześnie, że projekty OpenAI mogą się opóźnić.

Firma jest pod presją od tygodni. 4 listopada pisaliśmy o pomyśle, by centra danych „chroniły sieć”, i o zmianie ich nazwy. 2 listopada opisywaliśmy też lobbingowe przygotowania OpenAI na okres po wyborach.

Polityka i giełda

Wybory były dla branży technologicznej politycznym ostrzeżeniem. Demokraci wygrali nie tylko w Kongresie, ale też w wyścigach o fotele gubernatorów w kluczowych dla infrastruktury stanach: Teksasie, Georgii i Ohio. Nowa gubernator Teksasu Gina Hinojosa domaga się natychmiastowego moratorium na nowe obiekty. Według Data Center Watch już w drugim kwartale 2026 roku lokalny sprzeciw zablokował lub opóźnił 45 projektów.

Rynek zareagował podzielonym obrazem. Wyspecjalizowani operatorzy centrów danych zanotowali spadki: Hut 8 o 23 proc., IREN o 11 proc., Core Scientific o 10 proc. Inwestorzy obawiają się zaostrzenia procedur pozwoleń. Zyskali za to gracze z dużymi zasobami gotówki: Microsoft (+6,7 proc.), Amazon (+6,1 proc.) i Alphabet (+3,2 proc.). Według The Decoder inwestorzy liczą, że wolniejsza rozbudowa ograniczy gwałtownie rosnące wydatki tych firm i da im przewagę nad mniejszymi rywalami, także dlatego, że duże centra danych już posiadają.

Jednym z największych przegranych jest Elon Musk. Jak podało Politico, wpłacił rekordowe 446 mln dolarów na kandydatów Republikanów, z czego ponad 200 mln w samym Teksasie. Niemal wszyscy poparci przez niego politycy przegrali. To stawia pod znakiem zapytania jego plany rozbudowy centrów danych w Teksasie. Akcje SpaceX spadły o 3,9 proc., a Tesli o 3,3 proc. Na X Musk odpowiedział: „Data centers in space looking pretty appealing right now” („Centra danych w kosmosie wyglądają teraz całkiem atrakcyjnie”).