Wall Street ignoruje wizje cyfrowej apokalipsy. Trump i Chiny zgodni: wyścig AI musi trwać
Sesja z 14 września na amerykańskich giełdach pokazała, że inwestorzy nie wierzą w apokaliptyczne wizje dotyczące sztucznej inteligencji. Choć Nasdaq zamknął się ze spadkiem o około 0,6%, a indeks S&P 500 stracił 0,5%, reakcja rynków na ostrzeżenia czołowych twórców technologii o ryzyku „zagłady ludzkości” pozostała umiarkowana. Krótkoterminowy niepokój był widoczny już 13 września, kiedy to futures na Nasdaq 100 traciły ponad 1%, a kontrakty na S&P 500 spadały o 0,5%. Reakcja ta była bezpośrednią odpowiedzią na ostrzeżenia liderów sektora AI o konieczności hamowania postępu technologicznego, co przełożyło się na osłabienie nastrojów jeszcze przed otwarciem regularnych notowań. Bardziej odczuwalne spadki dotknęły jedynie sektora producentów chipów, co wskazuje na punktową, a nie systemową nerwowość.
Polityczny opór wobec hamowania
Wall Street zdaje się ignorować alarmistyczne tony, skupiając się na sygnałach płynących z ośrodków władzy. Donald Trump wyraził swoje stanowisko za pośrednictwem platformy Truth Social, gdzie jednoznacznie odrzucił propozycje spowolnienia prac nad AI, nazywając obawy o „przejęcie świata” przez algorytmy mianem „HOAX”. Z perspektywy politycznej priorytetem pozostaje utrzymanie przewagi technologicznej nad Pekinem, a nie wprowadzanie prewencyjnych ograniczeń.
W tej kwestii doszło do rzadkiego porozumienia między globalnymi rywalami. Chińskie MSZ oficjalnie odrzuciło postulat koordynowanego spowolnienia rozwoju, opowiadając się za otwartym postępem technologicznym. Dla inwestorów to jasny komunikat: globalny wyścig nie zostanie przerwany przez odgórne regulacje bezpieczeństwa. Jednak brak precyzyjnych ram czasowych publikacji oświadczeń Trumpa czy chińskiego MSZ utrudnia bezpośrednie powiązanie komunikatów politycznych z ruchem cen w kontekście dynamicznych zmian śródsesyjnych. Wiadomo jednak, że w handlu przedsesyjnym 14 września kontrakty terminowe w USA notowały spadki tuż po medialnych apelach o ogólnobranżowe spowolnienie rozwoju sztucznej inteligencji.
Głosy biznesu dominują nad obawami
Podczas gdy badacze tacy jak Dario Amodei czy Sam Altman apelują o ostrożność, rynkowy sentyment kształtują liderzy bagatelizujący zagrożenie. Jensen Huang, CEO Nvidii, konsekwentnie minimalizuje narracje o „końcu ludzkości” i podważa skalę prognozowanej utraty miejsc pracy. Jego przekaz, oparty na rosnącym zapotrzebowaniu na infrastrukturę AI, znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w portfelach maklerów.
Analitycy rynkowi, w tym Ed Yardeni, wskazują, że rynek nie ma obecnie motywacji do wyceniania długoterminowych zagrożeń egzystencjalnych. Zamiast tego dominuje perspektywa skokowego wzrostu produktywności, który ma stymulować gospodarkę. Z kolei Gene Munster z Deepwater Asset Management zauważa, że przy obecnej presji konkurencyjnej wycofanie się którejkolwiek ze stron jest niemożliwe. Inwestorzy uznali, że skoro nikt nie zamierza zdjąć nogi z gazu, ryzyko ewentualnego „zderzenia” jest ceną, którą warto zapłacić za udział w technologicznym wyścigu.
