Internet tonie w maszynowej nowomowie. Pew Research Center ujawnia skalę ekspansji AI
Internet przechodzi cichą transformację. Nie chodzi już tylko o chatboty pomagające w pisaniu maili, ale o masową produkcję treści, która redefiniuje to, co czytamy w sieci. Analiza blisko 490 tysięcy anglojęzycznych witryn, przeprowadzona przez Pew Research Center, pokazuje, że sztuczna inteligencja stała się głównym silnikiem napędowym cyfrowej produkcji. Dane z lipca 2026 roku nie pozostawiają złudzeń: 10% wszystkich analizowanych stron nosi znamiona autorstwa maszynowego.
Dlaczego to ważne właśnie teraz?
Zjawisko to gwałtownie przyspieszyło po debiucie ChatGPT. Raport wskazuje, że na stronach powstałych po premierze narzędzi OpenAI, odsetek tekstów generowanych przez AI wzrósł do ponad 35%. To moment zwrotny — maszyny przestały być asystentami, a stały się dominującymi twórcami treści w segmentach komercyjnych. Jak zauważa Pew Research Center, „udział stron wykazujących oznaki autorstwa AI stale rośnie”, co stawia pod znakiem zapytania unikalność informacji, które konsumujemy na co dzień.
Statystyczny podbój domeny .com
Największa gęstość algorytmicznego pisma występuje w sektorze komercyjnym. W domenach .com sygnały obecności AI sięgają 9,6%, co jest wynikiem niemal dziesięciokrotnie wyższym niż w przypadku witryn edukacyjnych (.edu), gdzie wskaźnik ten oscyluje wokół 1%. Podczas gdy instytucje publiczne i uczelnie zachowują dystans, biznes masowo wdraża modele językowe do marketingu. Początkowo trendy w domenach .org czy .gov były zbliżone, jednak z czasem segment komercyjny całkowicie odjechał reszcie stawki pod względem automatyzacji.
Tkanina pełna algorytmicznych ozdobników
Modele językowe mają swój specyficzny, rozpoznawalny odcisk palca. Badacze z Pew, korzystając z narzędzi takich jak Open Pangram, zauważyli gwałtowny wzrost popularności konkretnych słów, które wcześniej pojawiały się rzadziej. Teksty AI są przeładowane słowami typu „tapestry” czy „delve”. Co ciekawe, algorytmy mają też swoje interpunkcyjne natręctwa: częstotliwość występowania myślników wzrosła dwukrotnie, a użycie przecinka oksfordzkiego skoczyło o 63% w porównaniu do tekstów pisanych w pełni przez ludzi.
Maszynowa twórczość jest też bardziej jałowa. Teksty generowane przez AI są średnio o 33% bardziej podobne semantycznie do siebie nawzajem niż dzieła ludzkie. W praktyce oznacza to, że sieć staje się coraz bardziej jednolita i przewidywalna. W dokumentach PR aż czterokrotnie częściej pojawiają się specyficzne konstrukcje retoryczne oparte na negatywnym paralelizmie.
Problem z definicją prawdy
Mimo twardych danych liczbowych, interpretacja wyników wiąże się z wyzwaniem. Narzędzia detekcyjne wciąż mają trudności z precyzyjnym rozróżnieniem tekstu w pełni automatycznego od tego, który człowiek jedynie wygładził za pomocą maszyny. Pew Research Center zastrzega, że ich dane dotyczą „sygnałów autorstwa”, a nie stuprocentowo potwierdzonych przypadków, co przy obecnym stanie technologii zostawia margines błędu.
Granica między „napisanym przez AI” a „wspomaganym przez AI” ostatecznie się zaciera. Walka o cyfrowe znaki wodne i oznaczanie treści to dopiero początek debaty o autentyczności. W świecie, gdzie co trzecia nowa strona internetowa powstaje za kliknięciem przycisku „generuj”, kluczowym problemem przestaje być dostęp do informacji, a staje się nim ich wtórność i masowa powtarzalność.
