Wielkie sprzątanie na Snapie i LinkedInie. Algorytmy wypowiadają wojnę „AI slop”
Zalew treści generatywnych, pogardliwie nazywanych „AI slop”, zaczyna zatykać filtry mediów społecznościowych. Snap i LinkedIn, platformy o skrajnie różnym profilu, właśnie przyznały, że automatyzacja zabija to, co najważniejsze: autentyczność. Evan Spiegel postawił sprawę jasno, deklarując: „We’re stopping AI slop on Spotlight”. To reakcja na zjawisko, w którym algorytmy karmią użytkowników bezwartościową papką, byle tylko utrzymać ich uwagę przez kolejne kilka sekund.
Koniec z promowaniem automatów
Dla platform społecznościowych to moment krytyczny. Jeśli algorytmy rekomendacji zaczną serwować głównie treści wygenerowane przez maszyny, ludzie po prostu przestaną je otwierać. LinkedIn, niegdyś bastion profesjonalizmu, zablokował już miliardy prób wysłania komentarzy generowanych przez AI i codziennie wycina setki tysięcy automatycznych interakcji. Z kolei baza twórców sekcji Spotlight na Snapchacie urosła o ponad 120 procent, co zmusiło firmę do radykalnego cięcia – wideo stworzone w całości przez sztuczną inteligencję wyleciało z list polecanych materiałów.
Strategia Snapchata nie jest jednak formą buntu przeciwko technologii. Platforma wciąż pozwala na publikację filmów edytowanych przy użyciu narzędzi AI, pod warunkiem, że zostaną one opatrzone czytelnymi etykietami. To istotny krok w stronę transparentności. Jak podaje BBC, firma priorytetyzuje teraz realną kreatywność zamiast powtarzalnych, taśmowych produkcji.
Przycisk na cyfrowy śmieć
LinkedIn poszedł o krok dalej w angażowaniu społeczności. Wprowadza dedykowany przycisk zgłaszania treści pod hasłem „Seems like AI slop”. Hari Srinivasan z LinkedIna podkreśla, że „zwalczanie dezinformacji generowanej przez AI jest dla nas priorytetem”. Co ważne, serwis nie chce karać za samo użycie narzędzi, ale za brak „oryginalnej perspektywy”. Jeśli wpis wygląda jak typowy produkt ChatGPT bez grama ludzkiej refleksji, zniknie z widoku.
Krajobraz po demokratyzacji narzędzi
Dane rynkowe potwierdzają skalę problemu. Analizy Kapwing sugerują, że nawet co piąty film na YouTube Shorts może być generowany automatycznie. Choć szumnie zapowiadana aplikacja Sora od OpenAI nie zdominowała jeszcze rynku, powszechny dostęp do prostszych generatorów doprowadził do inflacji treści. Walka o uwagę staje się walką o przetrwanie platform, które boją się stać pustymi halami wypełnionymi echem botów.
