Praca

Mit bezrobocia technologicznego: czy AI to realna groźba, czy wygodna wymówka korporacji?

Nagłówki regularnie straszą armią bezrobotnych, ale dane rysują inny obraz. Mimo ekspansji narzędzi takich jak ChatGPT, globalne wskaźniki zatrudnienia trzymają się mocno. Przewiduje się, że choć do 2027 roku zniknąć mogą 83 miliony miejsc pracy, to w tym samym czasie powstanie aż 69 milionów nowych etatów w sektorach napędzanych przez technologię.

Dlaczego to ważne właśnie teraz? Rynek pracy znajduje się w punkcie zwrotnym, w którym lęk przed masowymi zwolnieniami zderza się z rzeczywistością niedoboru talentów. Zamiast apokalipsy obserwujemy proces przebranżawiania na ogromną skalę. W samych tylko latach 2023–2025 AI ma wygenerować 3,1 mln nowych miejsc pracy, a w Stanach Zjednoczonych liczba ofert wymagających znajomości algorytmów skoczyła o 70% w ciągu zaledwie jednego roku.

Sztuczna inteligencja jako parawan dla cięć

Analiza strategii gigantów takich jak Microsoft, Amazon czy HSBC rzuca nowe światło na falę zwolnień. Firmy te pompują miliardy w rozwój modeli językowych, jednocześnie redukując zespoły. Eksperci ostrzegają: AI bywa wygodnym uzasadnieniem dla cięć, które w rzeczywistości wynikają z błędów w zarządzaniu lub chęci poprawy wyników finansowych przed końcem kwartału. Jak podaje PARP, do 2027 roku aż 50 proc. firm, które dziś przypisują redukcje wdrożeniom AI, będzie zmuszonych ponownie zatrudniać ludzi do zbliżonych zadań.

Rewolucja bez apokalipsy

Denis Machuel, prezes Adecco Group, uspokaja: „Nie mamy do czynienia z końcem pracy, lecz z głęboką transformacją zakresu obowiązków”. Według niego obecna zmiana przypomina poprzednie rewolucje przemysłowe. Realny problem leży gdzie indziej – zaledwie 1 na 50 inwestycji w AI przynosi obecnie firmie wartościową zmianę biznesową. Często kończy się na drogich eksperymentach, które nie zastępują kompetencji pracowników, a jedynie dodają im narzędzi do obsługi.

Zagrożenie dla juniorów i problem sukcesji

Największe ryzyko dotyczy osób dopiero wchodzących na rynek. Algorytmy najszybciej przejmują powtarzalne zadania, które dotychczas były domeną stażystów i młodszych specjalistów. Jeśli firmy wytną ten szczebel, zlikwidują własną „kuźnię talentów”. W Polsce proces ten może dotknąć nawet 5 milionów stanowisk, które zostaną częściowo zautomatyzowane. Rozwiązaniem nie jest eliminacja juniorów, lecz zmiana ich obowiązków. Muszą nauczyć się zarządzać wynikami pracy AI, zamiast konkurować z nią o prawo do sporządzania prostych notatek. Jak celnie ujął to serwis Interia, ludzie nie tracą jeszcze pracy na rzecz sprawniejszych algorytmów, a cała dyskusja o zastępowaniu człowieka jest wciąż mocno na wyrost.