Luma i Wonder Project: AI wchodzi do głównego nurtu produkcji filmowej
Branża filmowa stoi u progu technologicznego przesilenia, w którym granica między klasyczną kinematografią a generatywnymi algorytmami zaczyna się zacierać. Luma, jeden z liderów rynku AI wideo, ogłosił powstanie nowej jednostki o nazwie Innovative Dreams. To nie jest kolejny eksperymentalny projekt, lecz pełnoprawne studio świadczące usługi produkcyjne, powstałe we współpracy z Wonder Project – firmą kierowaną przez reżysera Jona Erwina oraz byłą dyrektor Netfliksa, Kelly Hoogstraten.
Sztuczna inteligencja w służbie biblijnej epopei
Manifestem nowej formy twórczości ma być projekt „The Old Stories: Moses”, w którym w roli głównej zobaczymy Bena Kingsleya. Produkcja zadebiutuje wiosną na platformie Amazon Prime Video. Choć Wonder Project specjalizuje się w treściach opartych na wartościach i wątkach religijnych, Innovative Dreams deklaruje otwartość na każdy gatunek filmowy. Współpraca ta ma na celu rozwiązanie największego problemu współczesnego Hollywood: dławiących kosztów produkcji, które zdaniem założyciela Lumy, Amita Jaina, drastycznie ograniczają kreatywność filmowców.
Koniec z czekaniem na postprodukcję
Kluczem do przewagi nowej firmy ma być system „Luma Agents”. W przeciwieństwie do tradycyjnych potoków produkcyjnych, gdzie efekty wizualne są nakładane miesiącami po zakończeniu zdjęć, technologia Lumy obiecuje współpracę w czasie rzeczywistym. Reżyserzy mają mieć możliwość błyskawicznej modyfikacji scenografii, oświetlenia czy rekwizytów bezpośrednio na planie. Jon Erwin opisuje to jako hybrydowe filmowanie – ewolucję rozwiązań znanych z „Avatara” czy „The Mandalorian”, ale dostępną za ułamek ich ceny.
Najciekawszym, a zarazem najbardziej kontrowersyjnym elementem oferowanej technologii jest zdolność do mapowania twarzy algorytmicznych na ruchy żywych aktorów. Pozwala to na umieszczenie wykonawcy w dowolnym, fotorealistycznym otoczeniu lub całkowitą zmianę jego aparycji przy jednoczesnym zachowaniu naturalnej ekspresji i emocji. To krok dalej niż tradycyjne CGI, skracający dystans między pomysłem a gotowym obrazem.
W stronę nowej ekonomii blockbustera
Ruch Lumy wpisuje się w szerszy trend, w którym startupy technologiczne stają się konkurencją dla tradycyjnych domów produkcyjnych. Podobne kroki podejmują tacy gracze jak Higgsfield czy Runway. Ten ostatni zasugerował niedawno prowokacyjnie, by studia filmowe zamiast 100 milionów dolarów na jeden film, przeznaczyły tę kwotę na realizację 50 tytułów wspieranych przez AI. Strategia ta miałaby drastycznie zwiększyć szansę na znalezienie rynkowego hitu.
Choć krytycy podnoszą argumenty o zagrożeniu dla tradycyjnych zawodów filmowych, wizja przedstawiona przez Innovative Dreams koncentruje się na „dźwigni”, jaką AI daje twórcom. Zamiast zastępować filmowców, technologia ma umożliwić realizację ambitnych wizji, które do tej pory przegrywały z arkuszami kalkulacyjnymi producentów. Testem generalnym dla tej tezy będzie premiera „Mojżesza”, która pokaże, czy widzowie są gotowi na kino ery generatywnej.
