Gen AI

Paradoks polskiego biurka: Korzystamy z AI masowo, ale połowa z nas nie widzi w tym sensu

Wielka iluzja produktywności

Polski pracownik w 2025 roku chwycił za ChatGPT i Midjourney, ale szybko poczuł rozczarowanie. Liczby nie kłamią: odsetek osób korzystających z narzędzi GenAI przynajmniej raz w tygodniu skoczył z 17 do 30 procent w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy. To potężna adaptacja, która na papierze powinna zwiastować cyfrowy przełom.

Rzeczywistość jest jednak brutalnie trzeźwa.

Co drugi badany otwarcie deklaruje, że sztuczna inteligencja nie wnosi żadnej wartości dodanej do jego codziennej pracy. Mamy do czynienia z klasycznym zjawiskiem pustych przebiegów – narzędzia są włączone, ale procesy stoją w miejscu.

Bariery strachu i braku wizji

Dlaczego sztuczna inteligencja w polskim wydaniu to wciąż częściej gadżet niż rozwiązanie zmieniające zasady gry? Odpowiedź kryje się w braku systemowego wsparcia. 27 procent pracowników przyznaje wprost: nie mamy pojęcia, do czego moglibyśmy tę technologię wykorzystać. Z kolei co dziesiąty Polak musi rezygnować z AI nie z wyboru, a przez wyraźny zakaz ze strony pracodawcy.

Główne motywacje użytkowników:

  • Poprawa jakości pracy i poszerzanie wiedzy (40%).
  • Zwiększenie osobistej produktywności (37%).
  • Ograniczenie konieczności proszenia o pomoc (31%).
  • Budowanie przewagi konkurencyjnej na rynku (20%).

Zamiast rewolucji, obserwujemy próbę ratowania się technologią tam, gdzie zawodzi komunikacja międzyludzka. AI staje się „cichym asystentem”, który pomaga unikać interakcji z kolegami z biura.

Sceptycyzm wygrywa z entuzjazmem

Nastroje społeczne gęstnieją. O ile jeszcze rok temu optymiści i pesymiści tworzyli równe obozy (po 33%), o tyle teraz polaryzacja postępuje. Pozytywnie o wpływie AI wypowiada się 35 procent z nas, ale niepokoi rosnąca świadomość zagrożeń.

Największymi hamulcami są strach przed dezinformacją (41%) oraz obawa o naruszenie prywatności. To nie są teoretyczne rozważania – to konkretny lęk przed dehumanizacją relacji, na który wskazuje aż 37 procent respondentów.

Firmowa próżnia regulacyjna

Organizacje w Polsce zdają się ignorować fakt, że pracownicy i tak używają AI „pod stołem”. Tylko 37 procent zatrudnionych deklaruje pełne przestrzeganie firmowych wytycznych. Reszta porusza się w szarej strefie: albo firma nie ma żadnych zasad (17%), albo pracownicy nie mają pojęcia o ich istnieniu.

Produktywny pracownik to nie to samo co produktywna firma.

Bez przeprojektowania fundamentów pracy, AI pozostanie jedynie drogim kalkulatorem, który ładnie generuje maile, ale nie rozwiązuje żadnych krytycznych problemów biznesowych. Największy wzrost codziennego użycia w branży IT (40%) pokazuje, że tam technologia „osiadła”, ale reszta polskiego rynku pracy wciąż patrzy na AI jak na obietnicę bez pokrycia.